Warsaw Court of Appeal Overturns Part of 'Dopalacze King' Verdict, Case Remanded
Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił w środę zaskarżoną część rozstrzygnięć wyroku Jana S., zwanego "królem dopalaczy". Jest podejrzany o kierowanie grupą handlującą dopalaczami oraz narażanie życia i zdrowia ponad 16 tysięcy osób. Pięć z nich zmarło. Sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia.
W procesie, którego nieprawomocny wyrok zapadł w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga 3 października 2023 roku, Jan S. odpowiadał za popełnienie szeregu przestępstw związanych z kierowaniem zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się nielegalną sprzedażą tzw. dopalaczy. To szczególnie niebezpieczne dla zdrowia lub życia środki o działaniu psychoaktywnym.
Ponadto prokuratura oskarżyła go o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia ponad 16 tysięcy osób, wprowadzenia do obrotu ponad 350 kilogramów dopalaczy, nabycie znacznej ilości substancji psychotropowych, pranie brudnych pieniędzy, nakłanianie do pośrednictwa w obrocie dopalaczami, a także zmuszanie lub pomocnictwo do posługiwania się fałszywymi dokumentami tożsamości.
Prokuratura i obrońcy nie zgodzili się z wyrokiem
Sąd I instancji uznał, że Jan S. jest winny i wymierzył mu karę 12 lat więzienia oraz 225 tysięcy złotych grzywny. Sąd zasądził również przepadek majątku, w wysokości uzyskanej w wyniku przestępstwa - 28,7 miliona złotych.
Sąd I instancji uznał również winę partnerki życiowej "króla dopalaczy" - Pauliny C., której prokuratura zarzuciła blisko czteroletni udział w procederze wprowadzania do obrotu niebezpiecznych substancji, a także przestępstwo prania brudnych pieniędzy. W nieprawomocnym wyroku sąd skazał ją na karę dwóch lat i trzech miesięcy pozbawienia wolności oraz grzywnę w wysokości 20 tysięcy złotych.
Tobiaszowi N. oskarżonemu o to, że na potrzeby procederu udostępniał grupie Jana S. swoje rachunki bankowe oraz utworzył na terenie Słowacji spółkę handlową, której operacje finansowe miały ukryć stwierdzenie przestępczego pochodzenia środków pieniężnych, wymierzył karę półtora roku więzienia oraz dwa tysiące złotych grzywny.
Jednocześnie sąd uniewinnił ojca Jana S. - Jacka S., z zawodu adwokata, któremu w toku śledztwa przedstawiono zarzuty prania brudnych pieniędzy.
Z takim wymiarem kary nie zgodziła się zarówno prokuratura, jak i obrońcy oskarżonych, którzy wnieśli apelację.
Zdanie odrębne przewodniczącej składu
W środę Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił zaskarżoną część rozstrzygnięć wyroku Jana S. oraz uchylił wyroki Pauliny C., Tobiasza N. i Jana S. Sprawę w tym zakresie przekazał do ponownego rozpatrzenia.
Wyrok jest prawomocny.
Wyrok został wydany przy zdaniu odrębnym sędzi przewodniczącej co do podstawy uchylenia wyroku. Sąd odwoławczy w mniejszości stwierdził, że wystąpiła bezwzględna przyczyna odwoławcza w postaci nienależytej obsady sądu.
W ustnym uzasadnieniu sądu w składzie większościowym sąd uznał, że w sprawie nie zaistniała taka bezwzględna przesłanka odwoławcza. Zaznaczył, że sam fakt brania udziału w wadliwej procedurze przed KRS po 2017 roku nie stanowi samoistnie okoliczności nasuwających wątpliwości odnośnie uprawnienia do orzekania, niezależności czy bezstronności.
W ocenie sądu wątpliwości w tej sprawie mogą prowadzić do oceny braku bezstronności przez pryzmat art. 41 par. 1 Kpk, który głosi, iż sędzia ulega wyłączeniu, jeżeli okoliczność mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności w danej sprawie. Przekłada się to na naruszenie przepisów postępowania o charakterze względnej przyczyny odwoławczej, polegającej na obrazie przepisów postępowania, jeżeli mogła ona mieć wpływ na treść orzeczenia.
Sąd podkreślił, że aby uznać, że zaistniały przesłanki co do bezstronności, nie trzeba stwierdzić rzeczywistej stronniczości sędziego. Zaznaczył, że sędzia może być obiektywnie bezstronny, ale może jednocześnie istnieć uzasadnione przekonanie, że jego bezstronność jest wątpliwa.
"Upublicznienie sprawy przez czynnik polityczny"
Sąd w uzasadnieniu ustnym podkreślił, że realia sprawy w pewnym czasie były takie, że o oskarżonym w sposób niedopuszczalny w państwie prawa wypowiadał się polityk, a równolegle z niniejszym postępowaniem toczyło się postępowanie o zlecenie zabójstwa byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry przez oskarżonego. Zaznaczył, że w toku tej sprawy stosowano środki operacyjne, aby zebrać dowody przeciwko oskarżonemu w tamtej sprawie.
- W takich okolicznościach następuje wystąpienie ministra sprawiedliwości o delegowanie sędziego referenta do sądu wyższej instancji jeszcze przed wydaniem wyroku w sprawie niniejszej. Splot tych okoliczności, upublicznienie sprawy przez czynnik polityczny ewidentnie w odbiorze społecznym owego przeciętnego obserwatora musiał spowodować szereg pytań i wątpliwości odnośnie bezstronności sędziego sprawozdawcy - podkreślił sąd.
Zdaniem sądu okoliczności sprawy wiążą się z naruszeniem zasady domniemania niewinności, prawa strony do sprawiedliwego procesu i pogwałcenia art. 41 par. 2 Kpk, który głosi, że wniosek o wyłączenie sędziego, zgłoszony po rozpoczęciu przewodu sądowego, pozostawia się bez rozpoznania, chyba że przyczyna wyłączenia powstała lub stała się stronie wiadoma dopiero po rozpoczęciu przewodu.

