MyDr potwierdza atak hakerski. Co wiemy o wykradzionych danych?
Firma MyDr padła oficjalną ofiarą ataku hakerskiego. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował, że wykradziona baza ma ponad 2 TB danych.
En resumen
- Platforma medyczna MyDr potwierdziła atak hakerski i kradzież danych historycznych.
- Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski przekazał, że wyciekło ponad 2 TB danych, a sprawcami są prawdopodobnie cyberprzestępcy motywie finansowym.
Resumen generado por IA
Por qué importa
MyDr to dostawca platformy informatycznej i systemu elektronicznej dokumentacji medycznej dla placówek medycznych.
MyDr potwierdza atak hakerski. Co wiemy o wykradzionych danych?
„Staliśmy się celem zewnętrznego, celowego działania o charakterze przestępczym, którym objęta była część danych” - przyznaje w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej MyDr. „Dane objęte incydentem najprawdopodobniej mają charakter historyczny - pochodzą z 2024 roku oraz lat wcześniejszych i mogą nie obejmować wszystkich klientów MyDr ani wszystkich ich pacjentów” - wyjaśniono.
Według firmy na razie nie ma dowodów na to, że wykradzione dane zostały opublikowane lub udostępnione publicznie. Zapewniono, że współpracujący z MyDr eksperci ds. cyberbezpieczeństwa monitorują dark web.
MyDr nie potwierdza na razie ani rodzaju wykradzionych danych, ani tego, ilu osób dotyczą. „Zrobimy to po zakończeniu analizy śledczej oraz uzyskaniu potwierdzenia tych informacji” - zapowiedziano.
Skontaktujemy się proaktywnie z klientami, których dotyczy incydent, zapewniając im wsparcie i wskazówki, gdy tylko ustalimy, które placówki i jakie dane zostały nim objęte. Jednocześnie zapewniamy naszych klientów, że udzielimy im wsparcia w zgłoszeniu incydentu odpowiednim organom ochrony danych osobowych oraz w komunikacji z pacjentami, jeśli będzie to wymagane. Obecnie żadne zgłoszenia ze strony placówek nie są wymagane, a jeśli to się zmieni, przekażemy naszym klientom dalsze informacje bezpośrednio - uspokaja MyDr.
Gawkowski o ataku na MyDr
Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski informował wczoraj na konferencji prasowej, że wykradziona baza ma ponad 2 TB danych. Pytany w późniejszej rozmowie w TVN24, czy grupa hakerów, aby udowodnić tę kradzież, wysłała dane jednego z ważnych polityków - jego numer pesel i recepty - Gawkowski odpowiedział: „tak i więcej nic nie powiem”.
Gawkowski poinformował, że w tej chwili nic nie wskazuje na atak ze strony innego państwa.
Z dużą dozą pewności możemy powiedzieć, że to jest działanie cyberprzestępców, którzy mają określone chęci związane z pozyskiwaniem środków finansowych, związane z tym incydentem. To też będzie badane w trybie ekstraordynaryjnym przez służby - zapowiedział.
Szef resortu cyfryzacji zaznaczył, że obywatele będą informowani o kolejnych krokach, w tym udostępnieniu w bazie Bezpieczne Dane (bezpiecznedane.gov.pl) informacji o skradzionych danych. Sugerował też zastrzeżenie numerów PESEL - np. w aplikacji mObywatel.
Głos ws. ataku zabrało również Centrum e-Zdrowia. Nie doszło do naruszenia bezpieczeństwa centralnych usług e-zdrowia. Incydent dotyczący firmy MyDr nie wpływa na dostęp pacjentów do świadczeń zdrowotnych, recept czy usług realizowanych w publicznym systemie zdrowia - wyjaśniono na stronie internetowej.
W związku z incydentem CeZ przypomina, że warto dbać o bezpieczeństwo danych, stosując silne hasła, uwierzytelnianie dwuskładnikowe czy zastrzegając PESEL.
Do czego służy zaatakowany przez hakerów system?
Dane wyciekły z firmy MyDr, dostawcy platformy informatycznej i systemu elektronicznej dokumentacji medycznej dla placówek ochrony zdrowia. System jest przeznaczony zarówno dla indywidualnych praktyk lekarskich, jak i przychodni czy centrów medycznych.
Qué observar
Perspectiva de IA — posibilidades, no hechos
Udostępnienie informacji o skradzionych danych w bazie Bezpieczne Dane
Muy probable · En días
Preguntas abiertas
- Jaki dokładnie rodzaj danych został wykradziony?
- Ilu pacjentów i placówek dotyczy wyciek?
- Która dokładnie grupa hakerska stoi za atakiem?







