Open'er Festival 2026: Trzy koncerty, które zapadną w pamięć
En resumen
- Pierwszy dzień Open'er Festival 2026 w Gdyni obfitował w emocje.
- Wśród najciekawszych występów znalazły się koncerty The xx, Zary Larsson oraz Heli (Heleny Englert), które dostarczyły publiczności niezapomnianych wrażeń muzycznych i wizualnych.
Resumen generado por IA
Por qué importa
Open'er Festival to jeden z największych festiwali muzycznych w Polsce, odbywający się co roku w Gdyni. Edycja 2026 rozpoczęła się z bogatym line-upem obejmującym różnorodne gatunki muzyczne.
Open'er Festival 2026 wystartował w pięknym stylu. Zara Larsson przywiozła słońce i zatańczyła z radnym z Konina. Zespół The xx udowodnił, że warto było na nich czekać osiem lat. Hela - czyli Helena Englert - pokazała, że muzycznie ma do zaoferowania więcej, niż wielu mogłoby sądzić. Oto trzy najciekawsze koncerty pierwszego dnia gdyńskiego festiwalu.
Open'er Festival 2026 ruszył z klasą: ogromne tłumy, świetne koncerty i nawet pogoda nie dała zbyt wielu powodów do narzekań.
Organizatorzy mogą odtrąbić inauguracyjny dzień tegorocznej edycji jako sukces: komercyjny, frekwencyjny i muzyczny. Łącznie na czterech scenach wystąpiło 17 artystów i artystek, serwując blisko dziewięć godzin świetnej muzyki. A wśród nich byli: Kneecap, Zara Larsson, The xx, Florence and the Machine, David Byrne, Joy (Anonymous), Matt Beringer, Natalia Muianga oraz Hela. Niektóre z tych koncertów na długo zapadną w pamięć. Oto trzy z nich.
Najlepszy środowy koncert
Środowy line up naszpikowany był koncertami świetnych artystów. A że niektóre się zazębiały, to każda decyzja o tym, co wybrać łamała serce, że z czegoś trzeba zrezygnować. Kosztem Matta Beringera - fenomenalnego lidera The National - oraz legendarnego Davida Byrne'a postawiłem na The xx. Dlaczego? Kultowe londyńskie trio, które tworzą Jamie Smith (znany również jako Jamie xx), Romy Madley Croft oraz Oliver Sim, wróciło w kwietniu do wspólnego grania po ośmioletniej przerwie. Szybko okazało się, że na takie powroty warto czekać latami.
W przypadku show tego zespołu to nie repertuar był najważniejszy, ale to, co działo się między nimi na scenie. Od samego początku biła od nich niepohamowana radość ze wspólnego grania. Chemię, jaką mieli między sobą na scenie, widzi się częściej u początkujących grup niż doświadczonych artystów. Dla przypomnienia, Londyńczycy wydali debiutancki album w 2009 roku, gdy mieli po 18 lat i szturmem wzięli światowe listy przebojów.
70-minutowy koncert był cudowną, nostalgiczną podróżą przez największe hity grupy: począwszy od "Crystalized", przez "Say Something Loving", "Angels" ich wersję "You Got the Love", po kultowe już "Intro". Wybrzmiały też hity z solowych karier każdego z tej trójki, ale we wspólnym wykonaniu.
Przy okazji open'erowy występ Brytyjczyków przekonał mnie ostatecznie, że Romy Madley Croft posiada jeden z najcieplejszych głosów we współczensym popie. Bardzo szybko hipnotyzuje, otula i nie pozwala o sobie zapomnieć. Na pocieszenie pozostaje to, że grupa pracuje nad nowym studyjnym materiałem. Oby ukazał się jak najszybciej.
Najlepiej tańczący radny w Polsce
Jedną z najbardziej wyczekiwanych gwiazd pierwszego dnia 23. edycji Open'era była Zara Larsson. Nic dziwnego, bo swoim ubiegłorocznym albumem "Midnight Sun" skradła serca milionów ludzi w najróżniejszych zakątkach świata. Jej historia sama w sobie jest gotowym materiałem na scenariusz filmowy. Jako dziesięciolatka wygrała szwedzki talent show, cztery lata później wydała debiutancki album. Ciężko pracowała na światowy sukces, jaki przyszedł w ubiegłym roku wraz z premierą piątego krążka "Midnight Sun".
Na kilkanaście minut przed rozpoczęciem koncertu na przeciwległej do sceny pojawiło się nieśmiało słońce. W końcu królowa lata - jak bywa określana Larrson - jest tylko jedna. I tylko ona jedna może na Open'era przewieźć namiastkę wakacji.
Ci, którzy znają nagrania Larsson z ostatniego roku, nie mieli żadnej wątpliwości, że gdyński koncert będzie na bardzo wysokim poziomie. Tak też się stało.
Szwedka ma fenomenalny głos, świetny warsztat i kondycję, której nie jeden atleta mógłby jej pozazdrościć. Był to rewelacyjny choreograficznie ponad godzinny występ. Zaśpiewała swoje największe hity - przede wszystkim z ostatniej płyty - ale nie zabrakło numerów sprzed lat. Jak sama przyznała na scenie, jej ulubionym momentem tej trasy jest ten, gdy przychodzi czas na piosenkę "Lush Life". W jej trakcie razem z sekstetem tancerek wybierają jedną osobę z publiczności, którą zapraszają na scenę do wspólnego tańca.
Szczęście dopisało młodemu mężczyźnie w różowej koszulce, krótkich dżinsowych spodniach oraz z żółtym kwiatem we włosach. Miał transparent z napisem: "BROKE MY KNEE IN MARCH, BUT WORKED HARD TO BE ABLE TO DANCE TODAY - AND I AM" ("złamałem w marcu kolano, ale pracowałem ciężko, żeby być w stanie z tobą zatańczyć - i jestem"). Faktycznie, dał z siebie wszystko i sprostał wyzwaniu. Jak się później okazało, szczęśliwcem był Piotr Czerniejewski, który jest doktorantem Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu oraz radnym miejskim w Koninie.
Najprzyjemniejsze środowe zaskoczenie muzyczne
Na koniec o jednym z pierwszych koncertów, a w zasadzie tym, otwierającym Flow Stage w tym roku. Jest to najmniejsza z czterech oficjalnych open'erowych scen, ale wciąż pozwala zgromadzić spory tłum. A jako pierwsza wystąpiła na niej Hela - czyli aktorka Helena Englert, która w listopadzie ubiegłego roku wydała debiutancki singiel "Pani domu".
Gdy mniej więcej miesiąc temu okazało się, że Hela zagra na Open'erze, pojawiła się lawina krytycznych komentarzy. Większość z nich sprowadzała się do tego, że "wystarczy nagrać trzy single, mieć na nazwisko Englert, które zapewnia miejsce na Open'erze". Oczywiście chodzi o to, że aktorka i wokalistka jest prywatnie córką Jana Englerta oraz Beaty Ścibakówny. Sama Hela otwarcie i wielokrotnie mówiła o tym, że to, z jakiego domu pochodzi ułatwiło jej mocno start kariery. Jednak środowym koncertem Englertówna udowodniła, że to nie nazwisko zapewniło jej miejsce na Flow Stage w Gdyni.
Hela dała przyjemnie zaskakujący, 40-minutowy występ, który w dużej mierze składał się z nieopublikowanego jeszcze materiału. A przy okazji zapowiedziała jesienną premierę debiutanckiego albumu. Dla niej był to pierwszy w życiu koncert. Na scenie wokalistka czuła się jak pączek w maśle. Bardzo szybko złapała kontakt z całkiem sporym tłum - biorąc pod uwagę, że to często pomijana przez open'erowiczów scena, zwłaszcza w środę chwilę po 18. Hela szybko skradła moje serce naturalnością i otwartością, z jaką pojawiła się na festiwalu. Pełna poczucia humoru i dystansu do samej siebie, jakby idealnie rozumiała, czego oczekuje od niej publiczność.
Muzycznie było również ciekawie. Niektóre z opublikowanych już piosenek pojawiły się w nieco zmienionych aranżacjach. W efekcie wybrzmiały nawet lepiej niż w wersji studyjnych. W tłumie było wiele takich osób jak ja które bardzo przyjemnie dały się Heli zaskoczyć Prawdopodobnie nieprzekonanych i tak nie przekonam, ale myślę, że warto dać jej szansę i przynajmniej posłuchać tego, co ma do zaoferowania.
Redagowała Katarzyna Guzik
Qué observar
Perspectiva de IA — posibilidades, no hechos
Grupa The xx wyda nowy materiał studyjny wkrótce.
Probable · En meses
Hela wyda debiutancki album jesienią.
Muy probable · En meses
Preguntas abiertas
- Jakie będą kolejne dni festiwalu?
- Czy nowy materiał Heli odniesie sukces?





