Opiekunka z żłobka oskarżona o znęcanie się nad dzieckiem. Nagranie z monitoringu ujawnia szokujące sceny
En resumen
- Prokuratura postawiła zarzuty opiekunce ze żłobka "Autobusik" w Opolu, która szarpała i potrząsała niespełna dwuletnim dzieckiem.
- Nagranie z monitoringu zarejestrowało incydent, a rodzice zgłosili zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.
- Kobieta nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień.
Resumen generado por IA
Por qué importa
Prokuratura w Opolu prowadzi śledztwo w sprawie opiekunki z prywatnego żłobka "Autobusik", która szarpała i potrząsała niespełna dwuletnim dzieckiem. Incydent został zarejestrowany przez monitoring.
Najpierw straciła pracę, teraz usłyszała zarzuty. Prokuratura chce, by opiekunka, która szarpała dziecko w żłobku "Autobusik" w Opolu, odpowiedziała za spowodowanie średniego uszczerbku na zdrowiu. Zachowanie pracownicy nagrała kamera monitoringu.
Policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Opolu wyjaśnia, jak wyglądała opieka nad jednym z podopiecznych w prywatnym żłobku "Autobusik". Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożyli zaniepokojeni rodzice jednego z podopiecznych.
Na nagraniu z monitoringu w placówce widać, jak jedna z opiekunek szarpie dziecko. Oksana K. właśnie usłyszała zarzuty.
- Kobiecie przedstawiono zarzut spowodowania tak zwanego średniego uszczerbku na zdrowiu, czyli rozstroju zdrowia trwającego dłużej niż siedem dni u niespełna dwuletniego dziecka - potwierdził nam Stanisław Bar, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu.
Wiadomo, że kobieta nie przyznała się do winy. Odmówiła też składnia wyjaśnień. Prokuratura zdecydowała się na zastosowanie dozoru policji oraz zakazu opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem paszportu. - Zobowiązano ją również do powstrzymania się od wykonywaniu zawodu związanego z edukacją oraz opieką nad osobami małoletnimi - dodał Bar.
Oksanie K. grozi nawet do pięciu lat pozbawienia wolności.
Co dokładnie widać na nagraniu ze żłobka?
Na filmie, który otrzymała nasza redakcja, widzimy grupę 14 dzieci bawiących się zabawkami. Kilkoro z nich skupiło się wokół opiekunki, która siedziała na krześle niedaleko drzwi. Przy samych drzwiach stał wtedy chłopiec w białej koszulce i ciemnych spodenkach. Z niewiadomych powodów - prawdopodobnie po to, by odciągnąć go od drzwi - kobieta nagle pociągnęła chłopca za rękę tak, że ten upadł, uderzając plecami w krzesło. Po chwili wstał i znów podszedł do drzwi.
Opiekunka wstała, chwyciła malca za ramiona i przeniosła go do jednego z kątów pomieszczenia. Mówiąc do niego, mocno nim potrząsnęła. Po kilkunastu sekundach kobieta przyniosła mu chusteczkę, przytuliła i próbowała uspokoić. Następnie zabrała dziecko do drugiej części pomieszczenia, ukrytej za meblami. Nie widać dokładnie, co tam się działo.
Kilka minut później silnie chwyciła chłopca za rękę i pociągnęła go tak, że ten zawisł na chwilę w powietrzu, a następnie spadł na poduszkę. Potem przechylił się do przodu i niemal upadł na ziemię, ale opiekunka w ostatniej chwili go złapała.
W kolejnej części nagrania widać tego samego chłopca na kolanach opiekunki. Kobieta mówiła do niego, ale po kilku minutach chwyciła go ręką na wysokości klatki piersiowej i posadziła na przewijaku. Tam energicznie potrząsała malcem.
Tego samego dnia wieczorem rodzice chłopca zorientowali się, że w żłobku stało się coś niedobrego. - Podczas kąpieli zauważyłem, że ma ślady przemocy, krwiaki na rękach i klatce piersiowej. Następnego dnia rano widzieliśmy z żoną zapis monitoringu w żłobku. Dziecko było przez pół godziny pod opieką pani, która na co dzień się nim nie opiekuje. Szarpała nim za ręce, potrząsała tak, że główka bezwładnie mu latała - relacjonował w rozmowie z tvn24.pl ojciec chłopca.
- Żona po pięciu minutach wyszła z gabinetu, pani dyrektor nie była w stanie na to patrzeć. Dziecku na szczęście, poza krwiakami, nic poważnego nie dolega. Natomiast dziecko, które rok temu odstawiło smoczek, zaczęło ssać kciuka. Jak akurat nie trzymamy go na rękach, to jest cały czas przyklejony do nogi, czego nigdy nie robił. W zabawie mówi o urywaniu palców - mówił mężczyzna.
Jak się dowiedział, opiekunka została zwolniona we wtorek od razu po rozmowie rodziców z władzami żłobka. Tego samego dnia rodzice oraz dyrektorka placówki zawiadomili o sprawie policję.
Opiekunka zwolniona ze żłobka
W związku z sytuacją zarejestrowaną przez monitoring szefowa żłobka podjęła decyzję o natychmiastowym zakończeniu współpracy z opiekunką.
"Jednocześnie pragniemy podkreślić, że niezależnie od prowadzonych ustaleń najważniejsze jest dla nas dobro dzieci. Rodzinom zapewniono możliwość skorzystania ze wsparcia psychologicznego, a placówka wdraża dodatkowe działania mające na celu dalsze wzmacnianie standardów bezpieczeństwa" - podkreśliła w odpowiedzi na pytania przesłane tvn24.pl dyrektorka żłobka Agata Hollek.
W związku z doniesieniami medialnymi Urząd Miasta Opola zapowiedział przeprowadzeniu natychmiastowej i szczegółowej kontroli w placówce.
Preguntas abiertas
- Czy doszło do innych incydentów?
- Jakie są długoterminowe skutki dla dziecka?
- Czy placówka stosowała odpowiednie procedury bezpieczeństwa?


