Posłanka KO Małgorzata Pępek wyjaśnia sprawę badań w szpitalu w Żywcu
En resumen
- Posłanka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Pępek tłumaczy medialne doniesienia o rzekomym wcześniejszym przyjęciu na badanie w szpitalu w Żywcu.
- Twierdzi, że zadzwoniono do niej z informacją o zwolnionym terminie, a dyrekcja szpitala miała dyscyplinować personel.
Resumen generado por IA
Por qué importa
Portal Zero.pl podał, że posłanka KO Małgorzata Pępek miała zostać przyjęta na specjalistyczne badanie w szpitalu w Żywcu wcześniej niż inni pacjenci, mimo długiego czasu oczekiwania na takie procedury.
Wiem, że pani posłanka będzie się spotykała z kolegium klubu Koalicji Obywatelskiej i tam składała wyjaśnienia - mówił we wtorek rzecznik rządu Adam Szłapka zapytany o sprawę Małgorzaty Pępek. Według medialnych doniesień, posłanka KO miała zostać przyjęta na badanie w żywieckim szpitalu wcześniej niż inni pacjenci.
We wtorkowym artykule portal Zero.pl podał, że 22 lutego ubiegłego roku posłanka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Pępek stawiła się w szpitalu w Żywcu, gdzie wykonano jej specjalistyczne badanie, na które zapisała się - jak sama twierdzi - trzy tygodnie wcześniej. "Szkopuł w tym, że czas oczekiwania na to badanie wynosi ponad 23 miesiące (w 2024 r. wynosił w Żywcu niewiele krócej, ok. półtora roku). Pępek 'wyprzedziła' wielu pacjentów, którzy zapisali się na takie samo badanie przed nią. Dodatkowo nie było powodu, aby wykonać je u niej szybciej niż u innych pacjentów" - ocenił portal.
Portal Zero.pl napisał też, iż "pracownicy lecznicy ustalili, że posłanka (Pępek) wepchnęła się w kolejkę" i w związku z tym, jak czytamy, "w ogóle nie wysłano rozliczenia tego konkretnego badania do Narodowego Funduszu Zdrowia". "Szpital nie chciał od Małgorzaty Pępek zwrotu pieniędzy. Po prostu ją poinformował, by w przyszłości nie wpychała się w kolejkę. Dodatkowo placówka podkreśliła, że zasady równego traktowania zostaną przypomniane personelowi szpitala" - napisano.
Szłapka o posłance Pępek: będzie składała wyjaśnienia
Na wtorkowej konferencji prasowej rzecznik rządu był pytany, czy posłanka Pępek złożyła wyjaśnienia w sprawie badania, jakie przeszła w szpitalu w Żywcu i o ewentualne konsekwencje wobec posłanki. - Wiem, że pani posłanka będzie się spotykała z kolegium klubu Koalicji Obywatelskiej i tam składała wyjaśnienia - odpowiedział Szłapka.
Wcześniej tego dnia w rozmowie z TVN24 Małgorzata Pępek mówiła, że o rejestrację poprosiła pracującą w szpitalu koleżankę. - Ona to zrobiła, zarejestrowała mnie i czekałam w kolejce. A gdy w sobotę dostałam telefon, że zwolnił się termin, no to pojechałam i zrobiłam to badanie, na które dostałam skierowanie od lekarza rodzinnego - opowiadała.
- Były wskazania medyczne, żeby takie badanie wykonać. W ogóle jestem zdziwiona, skąd ta nagonka na moją osobę - dodała.
Posłanka KO tłumaczy wizytę w szpitalu: nie potrzebowałam pilnego terminu
Również w rozmowie z PAP Pępek podkreśliła, że "nie chciała dostać się bez kolejki na badanie", miała skierowanie. - Zapisałam się na gastroskopię i po prostu zadzwoniono do mnie po trzech, czterech tygodniach, że zwolnił się termin i żebym przyjechała, jeżeli chcę zrobić badanie - powiedziała.
Jak dodała, w żaden sposób nie wpływała na skrócenie czasu oczekiwania. - Po co miałabym wpływać? Nie potrzebowałam pilnego terminu. Czekałam, kiedy zostanie wyznaczone to badanie. Skoro zadzwonili ze szpitala, to pojechałam i wykonałam - mówiła posłanka. Wtedy jednak, na pytanie, czy zna osobę, która dokonała rejestracji, odparła, że w placówce nie pracują jej znajomi.
Według posłanki, po przeprowadzeniu badania dyrekcja placówki wezwała pracownice, które ją zarejestrowały i dyscyplinowała z tego powodu. Dodała zarazem, że otrzymała później pismo ze szpitala, iż NFZ nie rozliczy badania. - Przecież to zakrawa na kpinę, żeby w ten sposób traktować ludzi. (…) Jestem mieszkanką Żywca. To jest szpital powiatowy. Czy mnie nie przysługują żadne badania? Czy nie jestem objęta ochroną zdrowia? - pytała Pępek.
Pępek zarzuca "zemstę" dyrekcji szpitala. Wspomina o senatorze PiS
Posłanka KO podkreśliła zarazem w rozmowie z PAP, że jest krytykiem działań dyrekcji szpitala, której zarzuca złe zarządzanie. W jej odczuciu sytuacja może być rodzajem zemsty. Posłanka zwróciła uwagę, że padło jej nazwisko, choć z pomocy placówki "bez kolejki" korzysta przykładowo były starosta żywiecki, a obecnie senator Andrzej Kalata (PiS).
Andrzej Kalata powiedział PAP, że badania diagnostyczne - kolonoskopię i gastroskopię - wykonywał w 2019 roku, korzystając, jak każdy pacjent, z ogólnodostępnego programu. Po sześciu latach otrzymali wraz z małżonką skierowania na kolejne. - One leżą w szpitalu już parę miesięcy. Nie mamy jakichś pilnych spraw, więc zakładamy, że półtora roku, dwa lata będzie sobie to leżało. Nie przyszłoby mi do głowy, żeby przyspieszać - dodał.
Senator podkreślił, że wykonywał takie badania, jak rezonans, ale komercyjnie i za nie płacił. Podkreślił, że był hospitalizowany, ale traktowano go w placówce, jako normalnego pacjenta. Rzecznik żywieckiego szpitala Karolina Kocięcka powiedziała, że placówka nie komentuje tej sprawy.
Preguntas abiertas
- Czy posłanka Pępek faktycznie wpłynęła na skrócenie kolejki?
- Jakie będą konsekwencje dla personelu szpitala?
- Czy dyrekcja szpitala działała z zemsty?





