Krytyka in vitro i naprotechnologia na Jasnej Górze. Reakcja rządu.
L'essentiel
- Biskup Wiesław Szlachetka i o.
- Tadeusz Rydzyk skrytykowali metodę in vitro podczas mszy na Jasnej Górze, nazywając ją "zabijaniem dzieci".
- Katarzyna Kotula (rządowa pełnomocniczka ds. równości) oceniła te słowa jako "absurd" i sprzeczne z chrześcijaństwem.
Résumé généré par IA
Pourquoi c'est important
Podczas mszy na Jasnej Górze bp Wiesław Szlachetka i o. Tadeusz Rydzyk skrytykowali metodę in vitro. Katarzyna Kotula, pełnomocniczka rządu ds. równości, nazwała ich słowa "absurdem" i sprzecznymi z chrześcijaństwem.
Podczas kazania na Jasnej Górze biskup Wiesław Szlachetka skrytykował stosowanie metody in vitro i zachęcał do korzystania z naprotechnologii. Z kolei ojciec Tadeusz Rydzyk mówił, że "in vitro to zabijanie wielu dzieci, żeby jedno się urodziło". - To jest w absolutnej sprzeczności ze wszystkim, co stanowi fundament chrześcijaństwa - oceniła w programie "Jeden na jeden" w TVN24 pełnomocniczka rządu do spraw równości Katarzyna Kotula.
- Aby mieć dziecko, można je po prostu zaadoptować. Nie trzeba uciekać się do procedur in vitro nazywanych kłamliwie leczeniem bezpłodności. Rodzice mogą podjąć metodę leczenia zwaną naprotechnologią, w dużym stopniu skuteczną i jednocześnie zgodną z nauką Kościoła - mówił w sobotę biskup Wiesław Szlachetka podczas mszy inaugurującej 35. Pielgrzymkę Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę.
Podobnie podczas weekendowych uroczystości wypowiadał się ojciec Tadeusz Rydzyk: - Minister nie chciał dawać pieniędzy na lewactwo, na demoralizację dzieci i młodzieży, na te LGBT, te nienormalności i za to cierpi, za to cierpią ci ministrowie i minister Ziobro, i minister Romanowski - mówił duchowny odnosząc się do oskarżonych w śledztwie w sprawie Funduszu Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy uciekli za granicę.
Dodał także, że cierpią "niewinne panie", jak określił oskarżone w sprawie Funduszu Sprawiedliwości urzędniczki. - To jest bestialstwo, takie traktowanie ludzi, trzeba to mówić. Matka chorego dziecka powinna być przy dziecku. Dziecko cierpiało, nawet nad dziećmi nie mają litości. Zresztą oni [rządzący - red.] mówią, żeby zabijać te dzieci. A z drugiej strony mówią ,"14 tysięcy dzięki in vitro". Przecież to jest obłuda. In vitro to jest zabijanie wielu dzieci, żeby jedno się urodziło - mówił ojciec Rydzyk.
Kotula o słowach księży na temat in vitro: to jest absurd
Słowa duchownych komentowała Katarzyna Kotula w poniedziałkowym "Jeden na Jeden" w TVN24. - Ja jestem zszokowana tymi słowami, które płyną z Jasnej Góry. Zastanawiam się tak naprawdę, co dzisiaj Kościół katolicki mówi do swoich wiernych - mówiła Kotula.
Postawę duchownych nazwała też "ewangelią nienawiści i pogardy do drugiego człowieka". - To jest w absolutnej sprzeczności ze wszystkim, co jest fundamentem chrześcijaństwa, co jest fundamentem wiary katolickiej - dodała.
Kotula podkreśliła także, że dla wielu par in vitro jest jedyną możliwością powiększenia rodziny. - Ale dzisiaj księża katoliccy mówią tym parom, że dziecko, które mają dzięki procedurze in vitro, jest efektem morderstwa. To jest absurd. Mam nadzieję, że ktoś w Kościele katolickim się opamięta i po prostu przeprosi za te słowa - powiedziała.
Małgorzata Mielcarek o in vitro i naprotechnologii
Z kolei dziennikarka Małgorzata Mielcarek w materiale dla "Faktów" TVN podkreśliła, że tylko w przeciągu ostatnich dwóch lat w ramach rządowego programu in vitro, urodziło się niemal 15 tysięcy dzieci. Bez tej metody mamą nie byłaby między innymi Narine Sztostak. - Zachęcam bardzo, żeby się nie bać tej metody, żeby nie słuchać takich krzywdzących słów - mówiła Narine w rozmowie dla "Faktów".
Mielcarek odniosła się również do słów biskupa Szlachetki, wedle których pary zmagające się z problemem niepłodności, powinny stosować metody naprotechnologii. Dziennikarka przypomniała, że naprotechnologia może być wsparciem, lecz nie jest uznawaną metodą leczenia niepłodności, w odróżnieniu od in vitro.
- Nie może być tak, że na ambonę wychodzi ksiądz, umoralnia ludzi i pakuje się z butami w ich życiowe decyzje - mówiła w "Faktach" wiceministra rodziny pracy i polityki społecznej Aleksandra Gajewska (KO).
Cały materiał na ten temat obejrzysz poniżej:
Kazanie biskupa Szlachetki na Jasnej Górze. Uderzył w in vitro i LGBT
W sobotnim kazaniu biskup pomocniczy archidiecezji gdańskiej Wiesław Szlachetka, krytykując in vitro, ocenił, iż nie jest to zgodne z zasadami religii. O religijne wychowanie w rodzinach zaapelował. - Ojczyzna jako państwo ma obowiązek troszczyć się o nią i to w najwyższym stopniu - mówił.
Wyliczył, co jego zdaniem troską o rodzinę nie jest: - Podejmowanie, wbrew rozsądkowi, usilnych prób, aby małżeństwem nazywać związek dwóch panów czy dwóch pań i przyznawać im prawo do adopcji dzieci - bo to jest akt bezprawia wobec dziecka. Wyrazem troski państwa o rodzinę nie jest nazywanie wolnością prawa do zabijania dziecka poczętego - to nie jest wolność, to jest zabójstwo. Nie jest nim lekceważenie w szkołach wychowania do wartości, gdyż aby takie wychowanie miało miejsce, potrzebne są lekcje religii albo przynajmniej lekcje etyki.
Hierarcha skrytykował władze państwowe za to, że lekcje te są nieobowiązkowe, "czyli nieważne". A ci, którzy na nie chodzą - dyskryminowani: - Lekcje religii umieszczane są poza siatką zajęć, co sprawia, że uczeń musi nieraz czekać kilka godzin. Zakazywane jest też wliczanie ocen z lekcji religii do średniej, co jest nie tylko niepedagogiczne, ale lekceważy trud uczniów. To jest jawny przejaw dyskryminacji i lekceważenia ludzi wierzących w Chrystusa.
- Nie jest także wyrazem troski o rodzinę władz państwowych, które na siłę wprowadzają w miejsce wychowania do życia w rodzinie inny przedmiot zatruty ideologią, podstępnie zwany edukacją zdrowotną. Ktoś może powiedzieć, że w internecie młodzież i dzieci mają dostęp do większego zła i to jest prawda, ale jeśli w szkole i w ogóle zło nazywane jest dobrem, to zgoda na to staje się grzechem, który nigdy nie będzie odpuszczony - powiedział biskupp Szlachetka.
Dodał, że "bezmyślne dążenie, by wyrzucić ze szkół w naszej ojczyźnie lekcje religii, stało się swoistą obsesją". - Być może chodzi o to, aby dzieci i młodzież wychować na egoistycznych ateistów, którzy w imię ustanawianego bezprawia nie będą mieli skrupułów, aby w przyszłości stosować eutanazję. Czyli skazywać na śmierć starych i chorych, a także tych najmniejszych, którzy sami się obronić nie mogą - ocenił.
Questions ouvertes
- Jakie będą dalsze reakcje Kościoła na krytykę?
- Czy rząd podejmie kroki w odpowiedzi na wypowiedzi duchownych?
- Jakie jest stanowisko Episkopatu Polski w tej sprawie?





