Nastolatkowie uwięzieni w Tatrach podczas burzy – policja wszczyna dochodzenie
L'essentiel
- Grupa nastolatków utknęła w rejonie Orlej Perci podczas burzy.
- TOPR przeprowadził trzy akcje ratunkowe, by sprowadzić ich w bezpieczne miejsce.
- Policja wszczęła dochodzenie z artykułu 160 Kodeksu karnego, grożącego do pięciu lat więzienia, w sprawie narażenia na niebezpieczeństwo.
Résumé généré par IA
Pourquoi c'est important
Grupa nastolatków, prawdopodobnie młodych sportowców pod opieką trenera, utknęła w rejonie Orlej Perci podczas burzy. Konieczne były trzy akcje ratunkowe TOPR. Policja wszczęła dochodzenie w sprawie narażenia życia lub zdrowia.
Grupa nastolatków utknęła w rejonie Orlej Perci podczas burzy. Konieczne było wezwanie ratowników, którzy, by sprowadzić turystów w bezpieczne miejsce, przeprowadzili aż trzy akcje ratunkowe. Policja wszczęła dochodzenie w tej sprawie.
O nietypowej serii akcji ratunkowych policjanci zostali zawiadomieni przez TOPR.
- Po przeanalizowaniu materiałów policjanci podjęli decyzję o wszczęciu dochodzenia z artykułu 160 Kodeksu karnego, który mówi o tym, że odpowiedzialności karnej podlega osoba, która naraża na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu osoby, które podlegają pod jej opiekę - wyjaśnił Roman Wieczorek, oficer prasowy zakopiańskiej policji. Policjant przypomniał, że za to przestępstwo grozi do pięciu lat więzienia.
Policja zapowiada przesłuchania ratowników TOPR, a także nastoletnich uczestników wycieczki i ich rodziców.
Krótko po zdarzeniu media podawały, że grupa składała się z młodych sportowców, będących pod opieką trenera.
Jedna grupa, trzy wyprawy ratunkowe
Ratownicy zostali wezwani przez uczestników wycieczki w poniedziałek, 30 czerwca.
- Tak naprawdę to były trzy wyprawy ratunkowe dotyczące różnych członków tej samej grupy. Najpierw ratowaliśmy trzy osoby z grani Kozi Czub, potem dwie osoby nieco poniżej grani, a na koniec po dłuższej przerwie ratowaliśmy trzy osoby, jak się później okazało, niepełnoletnie, które znaleźliśmy w miejscu trudnym, ponad Doliną Kozią, poniżej Koziej Przełęczy - relacjonuje Andrzej Górka, ratownik, który brał udział w akcji.
Ratownik pytany o sposób przygotowania turystów do wyprawy potwierdza, że byli oni przygotowani, jeśli chodzi o wyposażenie. - Te osoby miały na sobie uprzęże z lonżami do poruszania się po odcinkach typu via ferrata, miały ze sobą kaski, natomiast miały dość cienką odzież i nie miały odzieży przeciwdeszczowej, przynajmniej w kilku przypadkach - opisuje Górka.
Jak dodaje Jan Gąsienica-Roj, dyżurny ratownik TOPR, ze zgłoszenia wynikało, że turyści nie wiedzieli, gdzie są i jak powinni się zachować. Byli przestraszeni. - Okazało się, że to była w jakiś sposób zorganizowana wycieczka, która nie do końca była przeprowadzona zgodnie ze sztuką - ocenia ratownik.
Questions ouvertes
- Kto był bezpośrednio odpowiedzialny za zorganizowanie wycieczki?
- Czy opiekunowie byli obecni na miejscu?
- Jakie były dokładne przyczyny utraty orientacji przez turystów?


