Samolot LOT-u przekierowany do Bułgarii po fałszywym alarmie o porwaniu
L'essentiel
- Samolot PLL LOT lecący z Warszawy do Tel Awiwu został przekierowany na lotnisko w Bułgarii po tym, jak pilot przez pomyłkę zgłosił porwanie.
- Incydent spowodował poderwanie myśliwców z Bułgarii, Turcji i Izraela.
- Pilot wyjaśnił, że chodziło o błędne ustawienie transpondera.
Résumé généré par IA
Pourquoi c'est important
Samolot PLL LOT lecący z Warszawy do Tel Awiwu został przekierowany na lotnisko w Bułgarii po tym, jak pilot przez pomyłkę zgłosił porwanie. Incydent spowodował poderwanie myśliwców z Bułgarii, Turcji i Izraela.
Samolot lecący z Warszawy do Tel Awiwu został przekierowany na lotnisko w Bułgarii. Izraelskie media poinformowały, że pilot poinformował o porwaniu maszyny i niedługo później przekazał, że była to pomyłka. Na jej skutek poderwane zostały bułgarskie, tureckie i izraelskie myśliwce. Rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski poinformował o przyczynie nadania pomyłkowego komunikatu.
Polskie Linie Lotnicze w komunikacie poinformowały, że "podczas rejsu LO155 z Warszawy do Tel Awiwu, wykonywanego samolotem Airbus A320 linii Electra Airways, załoga zgłosiła stan zagrożenia". "Zgłoszenie zostało wycofane w trakcie dalszej korespondencji z kontrolą ruchu lotniczego" - dodano.
Jak przekazał LOT, "ze względu na ograniczenia wynikające z dopuszczalnego czasu pracy załogi podjęto decyzję o skierowaniu samolotu na lotnisko bazowe Electra Airways w Burgas". Linie przekazały, że kolejne informacje w tej sprawie będą przekazywane na bieżąco.
Media: pilot wszczął alarm przez pomyłkę
Według doniesień, pilot nacisnął guzik informujący władze o porwaniu, gdy samolot znajdował się w przestrzeni powietrznej Turcji. Maszyna przeleciała następnie nad Cyprem i zawróciła, gdy nie uzyskała zezwolenia na lądowanie w tym państwie - opisał incydent izraelski portal Ynet. Portal Mako dodał, że pilot wszczął alarm przez pomyłkę, o czym później poinformował.
Izraelskie myśliwce zostały poderwane, gdy wojsko otrzymało informację o tym, że został utracony kontakt z samolotem. Armia podała później, że odzyskano komunikację z maszyną, a "incydent został zakończony" - przekazał z kolei portal Times of Israel.
Wysocy rangą urzędnicy zajmujący się lotnictwem uznają incydent za bardzo nietypowy i niebezpieczny, w sprawie zostanie wszczęte natychmiastowe śledztwo - dodał izraelski portal Ynet.
Według serwisu Flightradar24 rejs LO155, który o godzinie 10.30 wyleciał z Warszawy, doleciał w okolice Cypru, następnie zawrócił i został przekierowany do bułgarskiego Burgas.
Poderwano też myśliwce z Turcji i Bułgarii
Bułgarska telewizja publiczna BNT przekazała natomiast, że omyłkowe nadanie sygnału o zagrożeniu przez samolot lecący z Warszawy do Tel Awiwu poderwało bułgarski myśliwiec i parę tureckich. Kiedy samolot Airbus A320 zgłosił sygnał o nielegalnej ingerencji na pokładzie, zareagowało centrum operacji powietrznych NATO w ramach misji Air Policing nad Bułgarią, a na miejsce skierowano myśliwiec MiG-29 - relacjonowała stacja, powołując się na bułgarskie ministerstwo obrony.
Bułgarski myśliwiec przechwycił samolot pasażerski tuż po tym, gdy przekroczył on północną granicę tego państwa nad Dunajem - dodała BNT. Zaznaczono, że działania prowadzono we współpracy z Turcją, która również wysłała dwa myśliwce F-16, by przejąć Airbusa w jego dalszej trasie.
Według nieoficjalnych doniesień stacji maszyna dwukrotnie aktywowała sygnał alarmowy - najpierw przed wejściem w przestrzeń powietrzną Bułgarii, później po opuszczeniu przestrzeni powietrznej Turcji.
Airbus należy do bułgarskich linii Electra Airways, ale wykonywał dla PLL LOT rejs LO155. Po starcie z Warszawy samolot przeleciał przez przestrzeń powietrzną między innymi Bułgarii i Turcji, zawrócił w okolicach Cypru i wylądował w bułgarskim Burgas. Gdy maszyna ponownie wleciała w bułgarską przestrzeń powietrzną, również towarzyszyły jej myśliwce tego państwa - podała BNT.
Rzecznik PLL LOT o pomyłkowym komunikacie: błędne ustawienie transpondera
O przyczynach zdarzenia mówił rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski. - Każdy samolot jest wyposażony w transponder [urządzenie automatycznie przekazujące kontroli lotów informacje o maszynie - red.]. Przez pomyłkę został ustawiony kod transpondera, który oznacza zagrożenie. (...) Wieża kontroli lotów zapytała, czy pilot podtrzymuje deklarację o zagrożeniu. Pilot odpowiedział, że nie, bo zostało ono zadeklarowane przez pomyłkę - powiedział.
Przyznał, że "był to raczej błąd ludzki, ale będzie to sprawdzane". Dodał, że taki incydent jest "absolutnie wyjątkowym zdarzeniem", które praktycznie się nie zdarza.
- To, że zostały poderwane myśliwce izraelskie, nie oznacza, że one doleciały do tego samolotu - zaznaczył rzecznik PLL LOT. - Była to pomyłka, samolot wylądował, nikomu nic się nie stało - dodał Moczulski.
Rzecznik LOT-u przekazał, że zdarzenie zostanie zaraportowane zgodnie z obowiązującymi procedurami odpowiednim władzom.
Questions ouvertes
- Jakie będą konsekwencje dla pilota?
- Czy zostaną wyciągnięte wnioski na przyszłość?




