Dlaczego nie wszędzie zawyły syreny? Starostowie mówią o braku ludzi i pieniędzy
Po tym, jak rosyjska rakieta naruszyła polską przestrzeń powietrzną, wyszły na jaw problemy z systemem ostrzegania. Starostowie wskazują na braki kadrowe i finansowe, a MSWiA proponuje przekazanie kompetencji straży pożarnej.
Hızlı Bakış
- Po incydencie z rosyjską rakietą w woj. lubelskim okazało się, że w niektórych powiatach nie zawyły syreny.
- Starostowie wskazują na brak środków i ludzi na całodobowy nasłuch, podczas gdy MSWiA i wojewoda proponują przekazanie tych zadań straży pożarnej.
Yapay zekâ özeti
Neden Önemli?
30 lipca rosyjska rakieta naruszyła polską przestrzeń powietrzną i spadła w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia, co ujawniło problemy z systemem alarmowym.
Po tym, jak nad ranem 30 lipca jedna z rosyjskich rakiet naruszyła polską przestrzeń powietrzną i spadła na lubelskie pola w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia, zweryfikowano, dlaczego w niektórych powiatach województwa lubelskiego nie zawyły syreny alarmowe.
Z każdej sytuacji wyciągnąć możliwie dużo praktycznych wniosków - mówił wówczas premier Donald Tusk. Mimo że na poziomie województwa podjęto decyzję o zmianach w alarmowaniu, to jednak nadal nie można mieć pewności, że w każdym z miejsc syreny zawyją.
Starostowie: brakuje ludzi i pieniędzy na całodobowy nasłuch
Starostowie powiatów, w których 30 lipca były problemy z uruchomieniem syren alarmowych, wskazują kilka powodów, które według nich paraliżują możliwość szybkiego ostrzegania ludności.
Wojewódzki Zespół Zarządzania Kryzysowego wysyła mi SMS-a: „Uwaga, potencjalne zagrożenie". I ja mam o trzeciej w nocy z moimi dwoma ludźmi wstać i zacząć robić nasłuch. Co drugi dzień taki SMS przychodzi. Zanim tam dotrę, to jest odwołany alarm. W zasadzie musiałbym pracować dwadzieścia cztery godziny na dobę. Presja wojewody jest słuszna, bo on wie, jakie są zagrożenia. Ale my też jesteśmy tylko ludźmi. Żąda się od nas, żebyśmy mieli taki stały dyżur, siedem dni w tygodniu, dwadzieścia cztery godziny na dobę, a nas po prostu na to nie stać. Musiałbym dotrudnić pięć osób, musiałbym na to znaleźć pół miliona złotych. My apelujemy, że możemy to realizować, ale przekażcie nam środki i siły, żebyśmy mogli rzeczywiście te dyżury uruchamiać - podkreśla w rozmowie z RMF FM starosta powiatu włodawskiego Mariusz Zańko.
MSWiA: kompetencje można przekazać straży pożarnej
Z kolei przedstawiciele MSWiA zaznaczają, że problem, który wskazują starostowie, można rozwiązać w inny sposób. To my apelujemy: przenoście te kompetencje dla Państwowej Straży Pożarnej i przenoście urządzenia, które dzisiaj mieliście zainstalowane w różnych miejscach, w waszych powiatowych centrach zarządzania kryzysowego. Samorządy mają środki na to, od ręki mogą to zrobić, żeby to przenieść. Jeżeli starosta zgłosi się do PSP, to straż musi to przejąć. W wielu powiatach są podpisane takie porozumienia i te obowiązki realizuje straż - mówi w rozmowie z RMF FM wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Leśniakiewicz.
O tym samym mówi także w rozmowie z RMF FM wojewoda lubelski. Po tym, co wydarzyło się dwa tygodnie temu, starostowie zostali również poinformowani, że mają możliwość przekazania tych kompetencji i realizacji tych zadań związanych z wczesnym ostrzeganiem i alarmowaniem, włącznie z nasłuchem do Komend Powiatowych PSP. Spotkałem się ze wszystkimi komendantami powiatowymi straży pożarnej w towarzystwie komendanta wojewódzkiego i jego zastępcy. Zrobiliśmy inwentaryzację zasobów i ustaliliśmy, że wszystkie samorządy, które taką wolę wyrażą, to te kompetencje powinny być przeniesione - podkreśla wojewoda Krzysztof Komorski, który dodaje jednocześnie, że po wydarzeniach z 30 lipca zapadły też inne decyzje.
Dołożyliśmy 164 lokalizacje syren, które są w pełni cyfrowe, zdalnie sterowane, włączane z poziomu Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej. To, co poleciłem natychmiast, to dać możliwość równoległego włączania tychże syren z poziomu Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, czyli u mnie. Gdzie w pierwszej kolejności jeszcze nie zdąży sygnał zejść na poziom powiatów, my już te syreny uruchomimy - wyjaśnia wojewoda Komorski.
„Komendy trochę się tego boją”
Jak twierdzą starostowie, nie wszędzie przekazanie kompetencji jest możliwe.
Konwent Starostów Województwa Lubelskiego mówił o tym, że jeżeli nas nie stać na to, niech te zadania nasłuchu przejmą dyżurni z Komendy Powiatowej Straży Pożarnej, którzy i tak czuwają cały czas. Przecież oni mają ludzi, którzy są pod telefonami, są pod nasłuchami. Niech przejmą również nasłuchy Radia KF. Ustawa daje możliwość przekazania takich zadań dla nich, ale tam komendy trochę się tego boją. Komendy wyrażają zgodę na uruchomienie alarmów, ale nie na nasłuch radia KF - twierdzi starosta powiatu włodawskiego Mariusz Zańko.
Według naszych kolejnych rozmówców, którzy chcą zachować anonimowość, rozwiązaniem problemu byłoby utworzenie dodatkowych etatów w komendach PSP, aby specjalni dyżurni mogli zajmować się wyłącznie nasłuchem radia i ewentualnym ostrzeganiem mieszkańców poprzez uruchamianie syren.
Açık Sorular
- Czy wszystkie powiaty przekażą kompetencje straży pożarnej?
- Skąd samorządy miałyby pozyskać dodatkowe środki na etaty?







