Galeria rękodzieł Las Rąk zdewastowana. Wcześniej hejt i groźby, teraz zniszczenie lokalu
Hızlı Bakış
- Nieznany sprawca zdewastował galerię rękodzieł "Las Rąk" w Warszawie.
- Właścicielki łączą atak z reakcją na antyukraińskie hasła podczas marszu pamięci ofiar rzezi wołyńskiej.
- Policja zatrzymała mężczyznę grożącego telefonicznie, ale nie łączy spraw.
Yapay zekâ özeti
Neden Önemli?
Galeria "Las Rąk" w Warszawie, działająca od 16 lat, wspiera inicjatywy humanitarne i polskie rękodzieło. Właścicielki doświadczyły hejtu w sieci po reakcji na antyukraińskie hasła podczas marszu pamięci ofiar rzezi wołyńskiej.
Galeria Las Rąk przy ulicy Marszałkowskiej została zdewastowana przez nieznanego sprawcę. Prowadzące lokal twierdzą, że już wcześniej mierzyły się z falą hejtu w sieci, a teraz napad wiążą z sobotnim przemarszem pamięci ofiar rzezi wołyńskiej. Policja nie łączy obu tych spraw i szuka sprawcy. W Krakowie zatrzymano z kolei mężczyznę, który wydzwaniał z groźbami do lokalu.
Las Rąk - laboratorium rękodzieł prowadzi swoją działalność od około 16 lat i wspiera między innymi inicjatywy pomocowo-humanitarne. Prowadzące poinformowały, że ich lokal przy ulicy Marszałkowskiej 140 został zdewastowany.
"Dziś, poniedziałek 6 lipca o godzinie 12:53 do LASU RĄK wtargnął mężczyzna - w ataku furii zdemolował galerię, zniszczył dużą ilość rękodzieł... Sprawa jest zgłoszona na policję, funkcjonariusze ogarniają monitoring" - czytamy w poniedziałkowym poście Lasu Rąk na Facebooku.
Hejt w sieci, groźby i pogróżki
Kobiety prowadzące pracownię twierdzą też, że już wcześniej były ofiarami hejtu w sieci. Ktoś między innymi fałszywie oznaczał lokal na GoogleMaps jako trwale zamknięty. Atak łączą z wydarzeniem z soboty, kiedy to podczas przemarszu upamiętniającego rzeź wołyńską jedna z pracownic zareagowała na antyukraińskie hasła wykrzykiwane przez jej uczestników. "Jedna z nas, gdy usłyszała brutalnie nienawistny, antyukraiński wydźwięk tego marszu w milczeniu pokazała dwa kciuki w dół. Tyle. Nic więcej" - czytamy.
W odpowiedzi miały usłyszeć wyzwiska i groźby. Później ktoś zaczął atakować profile Lasu Rąk w sieci - pojawiły się złe oceny i komentarze sugerujące niewłaściwą obsługę czy oferowanie "chińskich produktów". W końcu doszły do tego także pogróżki. Zdaniem pracownic Lasu Rąk, to wszystko miało uderzyć w przestrzeń, która od lat zajmuje się polskim rękodziełem, ale także wspieraniem uchodźców, dzieci z domów dziecka, seniorów, osób w spektrum autyzmu, w kryzysie bezdomności i kobiet wracających po urlopach macierzyńskich do pracy. "Uczymy nieodpłatnie języka polskiego, pomagamy w diagnostyce medycznej, staramy się reagować na każdą krzywdę i niedostatek" - wymienia Las Rąk.
"Na co dzień wspieramy Fundację Asymetryści, która pomaga ukraińskim uchodźcom dotrzeć na Zachód, gdzie jeszcze mogą otrzymać pomoc, a coraz częściej także tym, którzy muszą wrócić do bombardowanej Ukrainy" - tłumaczą.
W zbiórce, którą utworzono na ratowanie rękodzieł i lokalu, zebrano już ponad 141 tysięcy złotych (celem było 100 tysięcy złotych). Las Rąk poinformował, że straty wciąż są liczone, a nadwyżka pieniędzy trafi na "działania antywykluczające, wsparcie Fundacji Asymetryści wspierających relokacje osób uciekających z okupowanej Ukrainy" oraz "kanapki z sercem", które wolontariusze rozdają na Dworcu Centralnym seniorom czy osobom w kryzysie bezdomności.
Jeden mężczyzna zatrzymany, drugiego szukają
Sprawa trafiła do policji, co potwierdza nam rzecznik śródmiejskiej komendy młodszy aspirant Jakub Pacyniak. - Policjanci interweniowali w tym miejscu w poniedziałek o godzinie 13. Według relacji osób zgłaszających kilkanaście minut wcześniej nieznany mężczyzna miał wejść do lokalu i zdewastować go, po czym uciec - przekazał nam policjant. Jak zapewnił, funkcjonariusze byli na miejscu już po kilku minutach i prowadzili swoje czynności. Przyjęli także oficjalne zawiadomienie w tej sprawie.
- Policjanci pozyskali także informację o tym, że telefonicznie nieznany mężczyzna kierował w poniedziałek groźby wobec pracowników galerii rękodzieł. Funkcjonariusze ustalili dane personalne tej osoby i 65-latek został zatrzymany w Krakowie we wtorek rano - podał młodszy aspirant Pacyniak.
Jak dodał policjant, czynności w sprawie dewastacji lokalu wciąż trwają. - Na ten moment wszystko wskazuje na to, że sprawcą jest mężczyzna. Nie został zatrzymany, ale prowadzimy intensywne czynności, by go spersonalizować i zatrzymać - zapewnił rzecznik.
Odniósł się także do doniesień o powiązaniu sprawy dewastacji z sobotnim marszem. - Zdarzenie z wczoraj nie jest połączone z przemarszem, który miał miejsce 4 lipca. Dewastacja miała miejsce w poniedziałek, 6 lipca, a nie podczas tego wydarzenia - podkreślił.
W tej sprawie Komenda Stołeczna Policji wystosowała również komunikat, który udostępniła na portalu X.
Açık Sorular
- Kto jest sprawcą dewastacji?
- Czy sprawca był powiązany z marszem?
- Jakie będą dalsze konsekwencje prawne?


