Siemoniak: Wszystkie wskaźniki pokazują - bądźmy w alercie
نظرة سريعة
- Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak ostrzega przed poważnym zagrożeniem ze strony Rosji, wskazując na nasilenie aktów dywersji i agresji cybernetycznej.
- Podkreśla, że zarówno polskie, jak i sojusznicze służby są w pełnym alercie.
- Siemoniak odniósł się także do konfliktu między szefem MON a prezydentem ws. przekazywania sprzętu Ukrainie.
ملخص مُنشأ بالذكاء الاصطناعي
لماذا يهم
Minister Siemoniak ostrzega przed rosyjskimi prowokacjami, wskazując na wcześniejsze akty dywersji w Polsce. Podkreśla, że polskie i sojusznicze służby są w stanie pełnego alertu.
FAKTY PO FAKTACH
Tomasz Siemoniak: wszystkie wskaźniki pokazują - bądźmy w alercie
To zagrożenie jest bardzo poważne i to nie tylko według naszych służb, bo służby sojusznicze też są w pełnym alercie - powiedział minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak we wtorkowych "Faktach po Faktach". Minister odniósł się do możliwości wystąpienia rosyjskich działań prowokacyjnych w Polsce.
Wicepremier Radosław Sikorski w wywiadzie dla telewizji CNN ostrzegał przed wojskowymi prowokacjami ze strony Rosji i Władimira Putina.
- To zagrożenie jest bardzo poważne i to nie tylko według naszych służb, bo służby sojusznicze też są w pełnym alercie, ponieważ obserwujemy rozmaite działania o charakterze rozpoznawczym - poinformował Tomasz Siemoniak we wtorkowych "Faktach po Faktach".
Przypomniał też, że w Polsce przeprowadzono już wiele aktów dywersji, w tym wysadzenie kawałka torów w miejscowości Mika w ubiegłym roku, a także pożar centrum handlowego przy ulicy Marywilskiej w Warszawie w 2024 roku. Przypomniał też o sprawie zatrzymania trzech Polaków, którym zarzuca się działania wywiadowcze.
Siemoniak o możliwych rosyjskich akcjach dywersyjnych
Siemoniak został też zapytany, jakie mogą być najgorsze rzeczy, do których może dojść, jeżeli chodzi o rosyjskie prowokacje. - W polskim przypadku liczymy się z nasileniem aktów dywersji, liczymy się z różnymi działaniami o charakterze agresji cybernetycznej. Polska jest jednym z czołowych celów na świecie tego typu działań - wyjaśnił. Dodał, że w Polsce jest też "ogromna aktywność", jeżeli chodzi o szpiegostwo i rozpoznanie.
- Wszystkie wskaźniki pokazują: bądźmy w alercie i bardzo nieodpowiedzialne jest, jeśli ktoś to lekceważy, relatywizuje, uważa, że to się nie wydarzy. Jak widać, w przypadku Rosji kalendarz polityczny nie ma żadnego znaczenia, bo bezpośrednio przed szczytem NATO [miały miejsce - red.] zmasowane ataki na Ukrainę, więc to nie jest tak, że ten kalendarz polityczny w jakikolwiek sposób Rosję powstrzymuje, a może nawet wręcz przeciwnie - powiedział.
Minister dodał, że "gdy Rosjanie widzą w Polsce tak ostrą dyskusję wokół tego, czy wspierać dalej Ukrainę, bezwzględnie to wykorzystują i musimy sobie z tego zdawać sprawę".
Siemoniak o konflikcie między szefem MON i prezydentem
Siemoniak został też zapytany o konflikt między szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i prezydentem Karolem Nawrockim. "Otoczenie prezydenta kłamie, twierdząc, że prezydent Nawrocki nie wiedział o sprzęcie przekazywanym Ukrainie" - napisał wicepremier. Dodał, że sprawa była omawiana na posiedzeniach Komitetu Bezpieczeństwa Rady Ministrów z udziałem przedstawiciela BBN 10 lutego 2026 roku, 17 lutego 2026 roku i 24 marca 2026 roku.
Na wpis szefa MON zareagował niedługo później Nawrocki. "Panie premierze, zdumiewa mnie pan" - zwrócił się do Kosiniaka-Kamysza. Nawrocki wspomniał, że przy różnych okazjach rozmawia zarówno z szefem MON, premierem Donaldem Tuskiem i szefem NATO Markiem Rutte, "często bez konkluzji". "Nie opowiadam wówczas, że coś ustaliliśmy" - dodał.
- Ja się bardzo temu dziwię, o co w tym wszystkim chodzi, bo rację ma wicepremier Kosiniak-Kamysz, sam byłem na tych posiedzeniach Komitetu Bezpieczeństwa, gdzie są przedstawiciele prezydenta, gdzie kwestia Patriotów była wielokrotnie omawiana, antyrakiet, tych efektorów do tego i powiedzieć, że prezydent nie wiedział, że jego współpracownicy nie wiedzieli, no coś tu jest nie tak. Z kimś się rozmawia, a ten potem, nie wiem, nie przekazuje prezydentowi, oni o tym nie rozmawiają - mówił Siemoniak.
Dopytywany o to, czy był świadkiem, jak przedstawiciele prezydenta byli na tych spotkaniach i otrzymali informacje o donacjach, Siemoniak podkreślił, że były to "bardzo detaliczne informacje". - Uczestniczy dwadzieścia kilka osób, są przedstawiciele wojska, służb, są ministrowie, jest zawsze przedstawiciel prezydenta, może zadać pytanie, może notować, może dodatkowo jeszcze uzyskiwać jakieś informacje - wyliczył Siemoniak.
Jak ocenił, jest to "szalenie ambarasująca sytuacja". - Rozmawiamy o tym i to kilka razy, a potem przedstawiciele prezydenta mówią, że nic nie wiedzieli, że to jest zaskoczenie - skwitował. Dodał, że od strony prezydenta "nie było żadnych głosów w tej sprawie".
أسئلة مفتوحة
- Jakie konkretne działania dywersyjne są najbardziej prawdopodobne?
- Jakie są dalsze kroki w rozwiązaniu konfliktu MON-prezydent?


