Ministerstwo Zdrowia zapowiada limity płac lekarzy i inne zmiany
Quick Look
- Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało wprowadzenie limitów wynagrodzeń dla lekarzy i wydatków szpitali na pensje.
- Planowane są też zakaz umów z "spółkami", obowiązek pracy na pół etatu w jednym miejscu oraz centralna e-kolejka.
- Zmiany spotkały się z krytyką.
AI-generated summary
Why It Matters
Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało wprowadzenie limitów wynagrodzeń dla lekarzy i wydatków szpitali na pensje. Zmiany te spotkały się z krytyką ze strony byłych wiceministrów zdrowia oraz przedstawicieli Naczelnej Izby Lekarskiej.
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała dziś m.in. wprowadzenie limitów wynagrodzeń indywidualnych i wydatków szpitali na pensje lekarskie. Te ostatnie według szefowej resortu nie powinny przekraczać 60 proc. budżetu placówki. Kolejne planowane zmiany to m.in. zakaz zawierania umów przez szpitale z tzw. spółkami, obowiązek pracy medyków na co najmniej pół etatu w jednym miejscu czy stworzenie centralnej e-kolejki.
Cieszyński: Odsunięcie odpowiedzialności zamiast rewolucji
Na propozycje przedstawione przez Sobierańską-Grendę zareagował w mediach społecznościowych były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.
Czy trzeba się rozprawić z pożerającymi nasze składki kominami płacowymi wśród lekarzy? Bez wątpienia tak. Problem w tym, że dzisiejsza konferencja prasowa to zaledwie plaster na ropiejącą ranę - napisał poseł Prawa i Sprawiedliwości.
W dalszej części wpisu Cieszyński ocenił, że resort zdrowia wymaga od siebie niewiele. „E-rejestracja na po wyborach, e-kolejka, będąca rozbudową już działającego i nierozwiązującego problemu AP-Kolce, na koniec roku, a do tego kolejne analizy zamiast twardych rekomendacji” - wyliczał.
Zdaniem byłego wiceministra najtrudniejsza do wprowadzenia będzie maksymalna stawka w wysokości 240 złotych za godzinę. Cieszyński ocenił, że działania w tej sprawie przerzucono na szpitale. „Pani minister wprost powiedziała, że MZ ograniczy się do przepisów ogólnych, a za kontrakty odpowiadać mają dyrektorzy” - napisał.
Poseł PiS zwrócił też uwagę, że zapowiadane regulacje nie wpłyną na sektor prywatny. „Wystarczy powszechnie spotykane 300 zł/h aby przekonać pracownika do pracy w prywatnym gabinecie za 25% więcej, niż na NFZ. Co to oznacza dla wymienionych wyżej dyrektorów publicznych szpitali każdy łatwo sobie wyobrazi” - przekonywał Cieszyński. Ocenił, że „zamiast rewolucji mamy odsunięcie od siebie odpowiedzialności za gigantyczny kryzys w ochronie zdrowia”.
Balicki: Niekończące się poprawianie systemu w nieskuteczny sposób
Propozycje minister zdrowia ocenił również były szef tego resortu - Marek Balicki.
Nie usłyszeliśmy tego, o czym mówił premier Tusk, że ma to być realna naprawa systemu. Proponowane zmiany są fragmentaryczne - podkreślił w rozmowie z PAP.
Balicki przekonywał, że do uzdrowienia sytuacji w ochronie zdrowia konieczna jest całościowa diagnoza. Jego zdaniem nagłaśniane przez media patologie to jedynie objawy złych rozwiązań systemowych.
Były minister pozytywnie ocenił stawki godzinowe zaproponowane przez szefową MZ. Gdyby przyjąć, że średnia pensja to ok. 9 tys. zł, dawałoby to ok. 27–30 tys. zł miesięcznie. Tymczasem stawka 240 zł za godzinę przy pełnym etacie pozwala zarobić około 40 tys. zł. Dla zdecydowanej większości lekarzy to będzie rozsądny pułap, bo dzisiaj zarabiają mniej - powiedział. Surowo odniósł się natomiast do kwestii regulacji czasu pracy, przypominając o wygasającej 1 stycznia 2028 roku klauzuli opt-out. Wskazał na całkowity brak konkretów ze strony ministerstwa w tej sprawie.
Brakuje wyjścia poza schemat i przedstawienia realnego „game changera”. To przypomina czasy poprzedniej minister zdrowia Izabeli Leszczyny: niekończące się poprawianie systemu w ten sam nieskuteczny sposób - podkreślił Balicki.
Pisula: Trudno powiedzieć, że padły nowe propozycje
Trudno powiedzieć, że padły jakieś nowe propozycje. Od jesieni 2025 r. nie zobaczyliśmy żadnych konkretów i dzisiaj na razie też ich nie widzimy – powiedział PAP dr Piotr Pisula z Naczelnej Izby Lekarskiej, komentując konferencję szefową resortu zdrowia. Jak dodał, NIL obawia się, że wprowadzenie limitu wynagrodzeń w postaci 240 zł za godzinę może skończyć się katastrofą w części placówek.
Limit może uderzyć w miejsca, które mają problemy ze znalezieniem pracowników. Są to najczęściej szpitale powiatowe – zwrócił uwagę dr Pisula.
Gołębicka: Usłyszeliśmy coś, co przypomina exposé otwarcia
O propozycje naprawy sytuacji w ochronie zdrowia pytana była w Radiu RMF24 Anna Gołębicka - ekonomistka, ekspertka Centrum im. Adama Smitha.
Tam wrzucono bardzo wiele elementów: część rzeczy, które są stare i się tak samo nazywają, część, które są stare i się po nowemu nazywają, część starych, które były udoskonalone i w to zapakowano nowe - wyliczała.
To reforma przygotowana na szybko i na kolanie. Najważniejsze pytanie to: dlaczego po 11 miesiącach usłyszeliśmy coś, co przypomina exposé otwarcia, dopiero jak wrzód pękł? - zastanawiała się ekspertka.
What to Watch
AI outlook — possibilities, not facts
Wprowadzenie limitu 240 zł/h może doprowadzić do problemów kadrowych w niektórych szpitalach.
Likely · Within months
Zmiany nie wpłyną na sektor prywatny, pogłębiając dysproporcje.
Likely · Within months
Open Questions
- Jakie będą konkretne przepisy dotyczące limitów?
- Czy zmiany obejmą sektor prywatny?
- Jakie będą konsekwencje dla szpitali powiatowych?




