93-letni Lech Narbutt walczy o majątek odebrany przez komunistów
Quick Look
- 93-letni Lech Narbutt walczy o majątek swojej rodziny, odebrany dekady temu przez komunistów.
- Wspomnienia o utraconym domu i trudne przeżycia na zesłaniu do Kazachstanu motywują go do walki przed Naczelnym Sądem Administracyjnym.
AI-generated summary
Why It Matters
93-letni Lech Narbutt walczy o zwrot majątku swojej rodziny, który został odebrany przez komunistyczne władze dekady temu. Jego rodzina doświadczyła również zesłania do Kazachstanu.
Wciąż wracają do niego obrazy z utraconego domu - o matce, dla której zrywał polne kwiaty, o pokoju pełnym jabłek z rodzinnego sadu i zabawach z bratem w lipowej alei... Dziś 93-letni Lech Narbutt walczy o majątek odebrany jego rodzinie dekady temu przez komunistów. - Taką krzywdę zrobiono ludziom, którzy już zostali skrzywdzeni - podkreśla w rozmowie z TVN24+. Sprawą zajmie się Naczelny Sąd Administracyjny.
93-letni Lech Narbutt wraz ze swoją żoną Elżbietą przyjechał spod Warszawy do Siemiatycz na pierwsze spotkanie w ramach trasy z okazji 25-lecia TVN24. Tam się poznaliśmy, oto jego historia.
- To był dom szczęśliwości, w którym niczego nam nie brakowało. Mieliśmy olbrzymi sad owocowy. I oczywiście my, chłopcy, robiliśmy wszystko, aby dobrać się do jabłek. Pszczoły też były i świeży miód - opowiada 93-letni Lech Narbutt, a w jego oczach pojawiają się łzy. I zaraz dodaje: - Była też aleja lipowa. W niej zbierałem, na wyścigi z bratem, fiołki dla mamy. Do dziś pamiętam ich zapach.
Na jednej z map, którą pan Lech rozłożył na stole, zaznaczono flamastrem obszar odpowiadający powierzchni ponad 55 hektarów. - Dom znajdował się tu, po prawej stronie, na resztówce - wskazuje palcem. I ciągnie: - Urodziłem się w tak zwanej oficynie, bo pałac spalono. W jego piwnicach kręciliśmy lody, tam zawsze zimno było.
Rozebrali do zera
Dziś w niewielkiej wsi Nurzec, w powiecie siemiatyckim w województwie podlaskim, niemal nikt już nie pamięta o Narbuttach i ich majątku.
Podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku pałac, należący do szlacheckiej rodziny Ronikierów, spłonął. Zostały tylko piwnice i fragmenty murów gorzelni. Na tej ziemi spadkobierczyni majątku Florentyna Narbutt wraz z mężem Tadeuszem przebudowali starą oficynę na dwór. Zamieszkali tam ze swoimi synami: Marianem i Gustawem.
Gustawa Narbutta zamordowano w Katyniu. 23 marca 1940 roku jego żonę Leokadię z synami Lechem i Gustawem wywieziono w środku nocy do Kazachstanu.
Przeżywam to okropnie, mam okropne sny. Znowu mnie wywożą, znowu ten lęk o chłopców, znowu ten przeklęty rosyjski język, znowu step, zawieja i głód. A to przecież już 1983 rok, grudzień, zbliża się Boże Narodzenie. Jestem już starą kobietą, steraną życiem.
- Jak przyszli ruscy w lutym, to zacząłem chodzić dopiero do szkoły. A na Syberii byłem głównym zaopatrzycielem rodziny w żywność. Bo tam u ruskich była zasada, że jak nie ukradniesz, to nie przeżyjesz. Mama zatrudniła się jako pielęgniarka w baraku, w którym leżeli chorzy na tyfus. Specjalnie wzięła tę pracę, bo tam zupę dawali. Jadłem zupę i patrzyłem, jak oni jęczą, jak cierpią. Potem mama zachorowała na tyfus i niewiele brakowało, żeby i ona... Ważyła 20 kilka kilogramów. To był szkielet - wspomina Lech Narbutt.
Do Polski wrócili w 1946 roku. Początkowo trafili do Opola, na Ziemie Odzyskane. Później przenieśli się do Bielska Podlaskiego, gdzie mieszkała ich babcia. Aż w końcu na stałe osiedlili się w Warszawie.
Dlaczego nie powrócili do rodzinnego majątku?
What to Watch
AI outlook — possibilities, not facts
Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrzy sprawę majątku Narbuttów.
Very likely · Within months
Open Questions
- Jakie są szanse na odzyskanie majątku?
- Jakie były dokładne przyczyny konfiskaty majątku?





