
W Polsce nadal brakuje powszechnego systemu lekarzy odpowiedzialnych za stwierdzanie zgonów poza szpitalami. Przepisy opierają się na archaicznych regulacjach, co utrudnia życie rodzinom zmarłych i lekarzom.
AI-generated summary
Zasady stwierdzania zgonów w Polsce opierają się m.in. na przestarzałym rozporządzeniu z 1961 roku.
Jak czytamy w informacji prasowej przesłanej przez Porozumienie Zielonogórskie - w Polsce nie ma powszechnie dostępnego systemu lekarzy odpowiedzialnych za stwierdzanie zgonów poza szpitalami. W części powiatów działają lokalne rozwiązania, w innych ustalenie, kto powinien przyjechać do zmarłego, bywa trudne.
Przepisy sprzed 65 lat?
Federacja zrzeszająca lekarzy rodzinnych przypomina, że zasady stwierdzania zgonów nadal opierają się m.in. na rozporządzeniu z 1961 roku. Przewiduje ono, że obowiązek wystawienia karty zgonu spoczywa co do zasady na lekarzu, który ostatnio udzielał zmarłemu świadczeń w okresie 30 dni przed śmiercią. Jeśli jednak mieszka on dalej niż cztery kilometry od miejsca, w którym znajduje się ciało, albo nie może dokonać oględzin w ciągu 12 godzin od wezwania, zastosowanie mają przepisy wskazujące inne osoby uprawnione do wykonania tej czynności.
Trudno zrozumieć, dlaczego o obowiązkach lekarza ma decydować odległość między jego miejscem zamieszkania a miejscem zgonu. Przepisy odwołują się też do lekarzy sprawujących opiekę nad określonym rejonem, choć dzisiejsza podstawowa opieka zdrowotna działa inaczej. Lekarz rodzinny odpowiada za pacjentów, którzy wybrali go poprzez złożenie deklaracji, a nie za wszystkich mieszkańców okolicy – mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, specjalistka medycyny rodzinnej, ekspertka Porozumienia Zielonogórskiego.
Samo prowadzenie przychodni na danym terenie nie oznacza więc obowiązku stwierdzania każdego zgonu, do którego doszło w okolicy. Mimo to właśnie do lekarzy rodzinnych często kierowane są prośby o wystawienie karty zgonu, również w przypadkach, gdy zmarły nie pozostawał pod ich opieką.
Kto pomoże rodzinie zmarłego?
Dla bliskich najważniejsze jest uzyskanie dokumentu pozwalającego rozpocząć formalności pogrzebowe. Tymczasem zdarza się, że muszą kontaktować się kolejno z przychodnią, pogotowiem, policją czy urzędem, próbując ustalić, kto powinien wystawić kartę zgonu.
Niejasne zasady stawiają w trudnej sytuacji także lekarzy. Wyjazd z przychodni w godzinach przyjęć może oznaczać przerwanie pracy i przełożenie wizyt zaplanowanych pacjentów.
Wyobraźmy sobie lekarza rodzinnego, który ma pełną poczekalnię. Otrzymuje telefon z prośbą o przyjazd do zmarłego. Jeśli wyjedzie, pacjenci będą czekać. Jeśli nie pojedzie, rodzina może zostać bez pomocy. Dlaczego jedni i drudzy mają ponosić konsekwencje tego, że państwo nie zorganizowało odpowiedniej procedury? – pyta Joanna Zabielska-Cieciuch.
W części kraju samorządy zawierają umowy z lekarzami pełniącymi funkcję koronera. Dzięki temu wiadomo, kogo wezwać w razie zgonu. Nie jest to jednak rozwiązanie dostępne wszędzie.
W praktyce miejsce zamieszkania może wpływać na to, jak szybko rodzina otrzyma potrzebny dokument.
Koroner potrzebuje jasnych przepisów
Porozumienie Zielonogórskie postuluje ustawowe uregulowanie funkcji koronera, określenie zasad jego wzywania, kwalifikacji i uprawnień oraz zapewnienie finansowania i całodobowej dostępności tej usługi. Lokalne porozumienia nie zastąpią rozwiązań obowiązujących w całym kraju.
Warto przyjrzeć się doświadczeniom zagranicznym. W Anglii i Walii od września 2024 roku każdy zgon podlega niezależnej ocenie medycznej albo dochodzeniu koronera.
Brytyjski system działa inaczej niż rozwiązanie, którego potrzebujemy w Polsce. Tam specjalnie przeszkoleni lekarze weryfikują przyczyny zgonów, a rodziny mogą zgłaszać swoje wątpliwości. To przykład, że można uporządkować odpowiedzialność za procedury związane ze śmiercią pacjenta. My wciąż opieramy się na przepisach sprzed 65 lat – zauważa Joanna Zabielska-Cieciuch.
Przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia projekt ustawy przewiduje kompleksowe zmiany dotyczące stwierdzania i dokumentowania zgonów. Dla Porozumienia Zielonogórskiego istotne jest, aby nowe regulacje jednoznacznie wskazywały, kto organizuje i finansuje pracę koronera oraz jak zapewnić dostępność tej usługi niezależnie od miejsca i pory śmierci.
Rodzina zmarłego powinna wiedzieć, do kogo się zwrócić, a lekarz – za jakie czynności odpowiada. Uporządkowanie tych zasad nie wymaga kolejnych doraźnych porozumień, lecz przepisów, które będą działały w całym kraju – informuje Federacja Porozumienie Zielonogórskie.
AI outlook — possibilities, not facts
Wprowadzenie nowych regulacji prawnych przez Ministerstwo Zdrowia
Likely · Within months

A study published in Clinical Gastroenterology and Hepatology shows that eating after dinner or before bed increases the risk of fatty liver disease (MASLD) by 20-30%. Scientists from Oregon Health & Science University emphasize the importance of circadian rhythm for metabolism.

18-year-old Dominik Hołuj was seriously injured while trying to help with a baby stroller at the station in Wola Bierwiecka. The train moved, clipping his arm and dragging him under the train. Currently, the boy is undergoing rehabilitation and preparing for his final exams.

In France, the death of a patient infected with Shamonda virus, transmitted by midges, was reported. The pathogen, so far detected mainly in cattle and other animals in Europe, is the subject of an investigation to determine the impact of the virus on the health of the deceased.

Australian scientists analyzed data from over 11,000 people with depression and identified a new subtype - "circadian depression". It is characterized by circadian rhythm disturbances, higher genetic risk and lower effectiveness of standard medications.

The French government announced the detection of the Shamond virus in humans. This orthobunavirus, transmitted by insects, was previously considered harmless to humans and mainly attacked cattle.

Researchers from Mass General Brigham Cancer Institute have created the FAHR-Face system, which analyzes facial photos to assess biological age and risk of death in cancer patients. The technology is intended to support doctors in planning intensive treatment.