Łódka stała z włączonym silnikiem, nikogo na niej nie było. Tragedia na Martwej Wiśle
Quick Look
- Wędkarz zaginął w rejonie mostu w Sobieszewie.
- Jego łódź stała z włączonym silnikiem, ale wokół nikogo nie było.
- Policja i straż pożarna zaangażowały łódź ratowniczą, pojazdy i drona.
AI-generated summary
Why It Matters
Służby otrzymały informację o łodzi stojącej w rejonie mostu w Sobieszewie w piątek po południu. Silnik był włączony, ale wokół nie było nikogo. Później ustalono, że z łodzi korzystał wędkarz.
Służby otrzymały informacje o łódce, która stoi w rejonie mostu w Sobieszewie w piątek po południu. Silnik był włączony, ale wokół łodzi nie było nikogo. Później okazało się, że z łodzi korzystał wędkarz.
W poszukiwania zaginionej osoby zaangażowano policję i straż pożarną, łódź ratowniczą, pojazdy i drona. Około godziny 15 strażaccy nurkowie zlokalizowali zaginionego mężczyznę. Nie udało się go uratować.
„Kolejna tragedia której można było by uniknąć, używając głupiej kamizelki za 100 PLN” – skomentował gorzko Sebastian Kluska.
Open Questions
- Dlaczego wędkarz nie nosił kamizelki ratunkowej?
- Jak dokładnie doszło do utronięcia?
- Czy zostaną podjęte działania profilaktyczne w tym rejonie?







