USA miały wysłać cichy sygnał do państw bałtyckich. Wstyd czy przemyślana gra?
Według doniesień agencji Reuters, przedstawiciele USA mieli apelować do Litwy, Łotwy i Estonii o unikanie prowokacyjnych wypowiedzi pod adresem Moskwy.
Quick Look
- Według agencji Reuters, przedstawiciele Pentagonu mieli sugerować dyplomatom z Litwy, Łotwy i Estonii unikanie ostrej retoryki wobec Rosji.
- Działania te mają wpisywać się w szerszą strategię administracji Trumpa dotyczącą zakończenia wojny w Ukrainie.
AI-generated summary
Why It Matters
Administracja Donalda Trumpa podejmuje próby zakończenia wojny w Ukrainie, co obejmuje naciski na Kijów i potencjalne łagodzenie sankcji wobec Rosji.
Takie sygnały miały otrzymać m.in. Litwa, Łotwa i Estonia. Przekazywano je podczas dwustronnych spotkań. Nie wiadomo, czy podobne sugestie trafiły również do innych europejskich stolic.
Jak pisze Reuters, sprawa zbiegła się z ponowioną przez administrację Donalda Trumpa próbą zakończenia pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Działania USA mają obejmować zarówno zachęty wobec Rosji, w tym możliwość łagodzenia sankcji, jak i naciski na Ukrainę, by ograniczyła ataki na rosyjską infrastrukturę energetyczną.
Pentagon nie odniósł się bezpośrednio do tych informacji. Jego przedstawiciel oświadczył: „Prywatne rozmowy między sojusznikami pozostają prywatne, dlatego nie komentujemy tych doniesień”.
„Nie prowokować” Moskwy
Amerykańskie zastrzeżenia miały dotyczyć między innymi wypowiedzi, w których europejscy przywódcy przedstawiali Rosję jako państwo osaczone i podejmujące coraz bardziej desperackie działania z powodu trudności na froncie w Ukrainie.
Jednym z urzędników przekazujących takie stanowisko miał być Elbridge Colby, szef polityki w Pentagonie. Jest on zaangażowany w analizę przyszłej obecności wojskowej USA w Europie.
Według jednego ze źródeł Colby powiedział niedawno przedstawicielowi państw bałtyckich, że wobec Rosjan nie powinno być „żadnego prowokowania”. Jako przykład niewłaściwego języka miał wskazać publiczne porównania Rosji do „szczura zapędzonego w róg”.
Nie ustalono, do której konkretnie wypowiedzi się odnosił. Pod koniec września premier Estonii Kristen Michal określił jednak Władimira Putina mianem „szczura w rogu”, sugerując, że Rosja, ugrzęzła w wojnie z Ukrainą i sięga po działania sabotażowe w Europie.
Inny europejski urzędnik, opisując prywatne komunikaty Pentagonu, streścił je słowami: „Pomagamy wam. Amerykanie są na miejscu. Tylko nie bądźcie głośni. Nie róbcie hałasu”.
Podczas odrębnego spotkania delegacja Estonii miała usłyszeć od przedstawicieli Pentagonu, że powinna zachować „umiar” w komunikacji publicznej. Nie wskazano jednak konkretnych słów, które miały wywołać zastrzeżenia. Ministerstwa obrony Litwy, Łotwy i Estonii nie odpowiedziały na pytania agencji Reuters, a NATO odmówiło komentarza. Według czterech źródeł agencji (trzech z Europy i jednego z USA), amerykańskie sugestie nie zostały przekazane Europejczykom w sposób konfrontacyjny.
Spór o sposób mówienia o zagrożeniu
Według Reutersa sprawa pokazuje różnice w NATO dotyczące tego, jak publicznie opisywać politykę Rosji. Część zachodnich przedstawicieli uważa, że mocne akcentowanie zagrożenia może sprzyjać Kremlowi, który — ich zdaniem — chce wzbudzać niepokój i osłabiać poparcie dla Ukrainy.
Inni przekonują natomiast, że europejskie społeczeństwa powinny być informowane o skali ryzyka. Ma to ułatwić uzasadnienie większych wydatków i wysiłku potrzebnego do powstrzymywania Rosji, zwłaszcza wobec informacji o nasilaniu przez Moskwę działań sabotażowych na terenie Europy. Rosja zaprzecza, by prowadziła taką kampanię.
Jeden z europejskich urzędników ocenił, że stanowisko Pentagonu jest niezrozumiałe, ponieważ służby państw bałtyckich w ostatnich miesiącach raczej ograniczały ocenę prawdopodobieństwa ataku Rosji na państwo NATO. Z kolei inne wywiady państw Sojuszu ostrzegały, że rosyjskie działania sabotażowe mogą wkrótce znacząco przybrać na sile.
Tłem są również rozmowy USA i Rosji o możliwych porozumieniach biznesowych, które mają towarzyszyć zabiegom Waszyngtonu o pokój w Ukrainie. W Europie wywołuje to mieszane reakcje, ponieważ wiele państw opowiada się za dalszą izolacją gospodarczą Kremla.
Pentagon sprawdza jednocześnie, gdzie i w jakiej liczbie stacjonują amerykańscy żołnierze w Europie. Niewykluczone, że USA zmniejszą swoją obecność wojskową na kontynencie. Waszyngton oczekuje też, że europejskie państwa NATO będą w większym stopniu same dbały o swoje bezpieczeństwo, bo USA skupiają uwagę na innych regionach świata: Bliskim Wschodzie, Ameryce Łacińskiej i Azji Wschodniej.
Open Questions
- Czy sugestie Pentagonu dotyczyły innych europejskich stolic?
- Jakie konkretne kroki podejmie USA w kwestii obecności wojskowej w Europie?







