Wyciek danych klientów Revolut: Przestępcy przejęli poufne informacje
Przestępcy uzyskali dostęp do danych tysięcy klientów Revoluta, wykorzystując fałszywe żądania oparte na włoskim systemie PEC i skrzynce urzędowej.
Quick Look
- Przestępcy przejęli dane tysięcy klientów Revoluta, wykorzystując fałszywe żądania wysyłane przez przejętą włoską skrzynkę urzędową PEC.
- Wśród skradzionych informacji są dokumenty, numery IBAN i historia transakcji.
AI-generated summary
Why It Matters
Revolut już wcześniej padł ofiarą incydentu bezpieczeństwa cztery lata temu, kiedy wyciekły dane ponad 50 tysięcy użytkowników w wyniku phishingu.
Jakie dane wyciekły?
Jak wynika z powiadomień wysłanych przez Revolut do poszkodowanych, przestępcy uzyskali dostęp praktycznie do wszystkich danych, jakie firma posiadała na temat klientów. Wśród skradzionych informacji znalazły się:
- imię i nazwisko,
- data urodzenia,
- zawód,
- adres zamieszkania,
- e-mail,
- numer telefonu,
- skany dokumentów tożsamości (paszport, prawo jazdy),
- selfie z procesu weryfikacji KYC,
- wyciągi z kont, numery IBAN,
- pełna historia transakcji, w tym transakcji Bitcoin.
To prawdziwa kopalnia wiedzy dla cyberprzestępców, którzy mogą teraz przeprowadzać ukierunkowane ataki na konkretne osoby, a także wykorzystywać dane do kradzieży tożsamości.
Kto został poszkodowany?
Revolut nie ujawnił dokładnej liczby ofiar, ograniczając się do stwierdzenia, że chodzi o „bardzo ograniczoną” grupę klientów.
Poszkodowanych może być nawet 680 osób, głównie zamożnych klientów oraz osób związanych z kryptowalutami. Według informacji podanych przez jednego z atakujących, wśród ofiar są osoby z ponad 30 krajów, w tym z Polski, Niemiec, Hiszpanii, Włoch czy Wielkiej Brytanii.
Jak doszło do wycieku?
Scenariusz ataku przybliżył portal niebezpiecznik.pl. Jak się okazuje, przestępcy przejęli dostęp do skrzynki e-mail należącej do włoskiego systemu PEC, który służy do oficjalnej korespondencji urzędowej. Następnie, posługując się fałszywymi żądaniami na podstawie Europejskiego Nakazu Dochodzeniowego, wysyłali do Revoluta prośby o ujawnienie danych klientów. Przez pięć miesięcy firma przekazywała informacje, nie zorientowawszy się, że żądania są fałszywe.
Według włoskich mediów, przestępcy wykorzystali złośliwe oprogramowanie do przejęcia kontroli nad skrzynką urzędową i skutecznie ukrywali swoją działalność przed prawdziwym właścicielem konta.
Błędy po stronie Revoluta?
Choć atak był zaawansowany, eksperci nie zostawiają na Revolucie suchej nitki. Wskazują, że firma powinna była zweryfikować autentyczność żądań, zwłaszcza że brakowało do nich wymaganych nakazów sądowych. Zamiast tego, Revolut bezrefleksyjnie przekazywał dane, ufając autorytetowi urzędowej skrzynki e-mail.
Szantaż i publikacja danych
Cyberprzestępcy nie poprzestali na wyłudzeniu danych. Część z nich już została opublikowana w sieci, a przestępcy grożą, że będą ujawniać kolejne rekordy, dopóki Revolut nie zapłaci okupu.
Wśród ujawnionych danych znalazły się informacje o znanych osobach, m.in. sportowcach i prezesach firm.
To nie pierwszy raz
To nie pierwszy przypadek, gdy Revolut traci dane klientów. Cztery lata temu firma padła ofiarą phishingu, w wyniku którego wyciekły dane ponad 50 tysięcy użytkowników. Tym razem jednak nie doszło do klasycznego „zhackowania” systemów – wystarczyło wykorzystać luki w procedurach weryfikacji żądań.
Eksperci podkreślają, że każdy z nas powinien zachować ostrożność przy przekazywaniu swoich danych firmom i instytucjom. Warto regularnie śledzić informacje o wyciekach oraz korzystać z porad dotyczących bezpieczeństwa w sieci.
Open Questions
- Jaką dokładnie kwotę okupu żądają przestępcy?
- Ilu klientów z Polski zostało poszkodowanych w wyniku wycieku?







