Meta wycofuje się z kontrowersyjnego narzędzia do śledzenia pracowników
W kwietniu firma Marka Zuckerberga spotkała się z falą krytyki ze strony pracowników, gdy zapowiedziała wdrożenie nowego narzędzia. Miało ono rejestrować naciśnięcia klawiszy oraz ruchy myszą, aby na tej podstawie trenować modele sztucznej inteligencji. Meta zdecydowało, że pozwoli jednak pracownikom wstrzymać zbieranie danych "jednorazowo na maksymalnie 30 minut", a także zawnioskować o całkowite wyłączenie z programu.
Decyzja ta jest następstwem trwających od tygodni protestów pracowników. Część z nich zorganizowała petycję przeciwko tym zmianom, pod którą podpisało się już ponad 1500 osób.
Spór Meta z pracownikami
Gdy po raz pierwszy ogłaszano wdrożenie tego narzędzia - nazwanego Model Capability Initiative (MCI) - przedstawiciele Mety tłumaczyli w rozmowie z BBC: - Jeśli tworzymy asystentów, którzy mają pomagać ludziom w wykonywaniu codziennych zadań na komputerze, nasze modele potrzebują realnych przykładów tego, jak ludzie faktycznie z tych komputerów korzystają.
Firma zapewniała również, że dane te "nie są wykorzystywane do żadnych innych celów", a samo narzędzie posiada "zabezpieczenia chroniące poufne treści".
Te argumenty nie przekonały jednak załogi. Jeden z pracowników Mety, który zastrzegł sobie anonimowość, powiedział BBC, że wykorzystywanie ich pracy do trenowania modeli AI brzmi "bardzo dystopijnie" - zwłaszcza że zatrudnieni spodziewają się kolejnej fali zwolnień.
W tym roku Meta zwolniła już około 2000 osób. W kwietniu firma poinformowała pracowników o planach redukcji zatrudnienia o 10 proc., co oznacza pożegnanie około 8000 członków personelu.
Inna osoba, która niedawno odeszła z firmy, wyznała w rozmowie z BBC, że system śledzenia to "po prostu kolejny sposób na wpychanie wszystkim AI na siłę".
"Usłyszeliśmy wasze obawy"
Autorem wewnętrznej notatki, do której dotarł Reuters, jest Stephane Kasriel, wiceprezes pionu Superintelligence Labs w Meta. Napisał w niej, że zespół odpowiedzialny za projekt MCI wprowadził "kilka optymalizacji", które mają zmniejszyć obciążenie baterii w laptopach. Zmianę tę wprowadzono po skargach pracowników, którzy zauważyli, że narzędzie zużywa tak duże ilości danych, iż podczas pracy zdalnej drastycznie rosło im zużycie domowego internetu.
"Choć nadal jesteśmy pewni zabezpieczeń prywatności, które wdrożyliśmy w momencie uruchomienia programu i które przeszły wieloetapową weryfikację ryzyka, usłyszeliśmy wasze obawy dotyczące danych osobowych na urządzeniach służbowych, żywotności baterii oraz chęci posiadania większej kontroli nad tym, kiedy rejestrowanie ma miejsce" - napisał Kasriel w notatce.

