
Analiza mechanizmów dezinformacji, misinformacji i malinformacji oraz ich wpływu na zdrowie, finanse i życie publiczne.
AI-generated summary
Dezinformacja wykorzystuje mechanizmy psychologiczne i technologiczne do manipulacji opinią publiczną. Zjawisko to nasiliło się wraz z rozwojem narzędzi AI.
Nie każde kłamstwo to dezinformacja
W debacie publicznej słowa „fake news”, „dezinformacja” i „manipulacja” często traktuje się zamiennie. Tymczasem eksperci rozróżniają kilka pojęć.
Dezinformacja to celowe rozpowszechnianie fałszywych lub zmanipulowanych treści po to, by wprowadzić odbiorców w błąd, wywołać określone emocje albo osiągnąć korzyść polityczną, finansową czy wizerunkową. Kluczowy jest zamiar. Autor wie, że przekazuje nieprawdę albo świadomie ignoruje fakty.
Misinformacja to fałszywe informacje przekazywane bez złej woli. Ktoś udostępnia znajomym alarmujący post, bo szczerze wierzy, że ostrzega bliskich przed niebezpieczeństwem. Szkoda jest podobna, intencja inna.
Malinformacja to z kolei prawdziwe informacje użyte w złej wierze, na przykład wyrwane z kontekstu fragmenty prywatnych rozmów czy zdjęcia opublikowane po to, by komuś zaszkodzić.
Ta różnica ma znaczenie. Dezinformacja bardzo często zaczyna życie jako celowa operacja, a następnie, dzięki zwykłym użytkownikom, którzy podają ją dalej, zamienia się w masową misinformację.
Dlaczego fałsz rozchodzi się tak łatwo
Dezinformacja nie jest skuteczna dlatego, że jesteśmy naiwni. Wykorzystuje mechanizmy, które działają u każdego z nas.
Emocje wygrywają z analizą. Treści wywołujące strach, oburzenie albo poczucie krzywdy są chętniej udostępniane niż rzeczowe, stonowane komunikaty. Autorzy dezinformacji doskonale o tym wiedzą i projektują przekaz tak, by najpierw uderzył w emocje.
Algorytmy premiują zaangażowanie. Platformy społecznościowe pokazują to, co wywołuje reakcje: komentarze, udostępnienia, polubienia. Sensacyjny i budzący sprzeciw fałsz często generuje więcej interakcji niż sprostowanie, więc zyskuje większy zasięg.
Szukamy potwierdzenia własnych poglądów. Chętniej wierzymy w informacje zgodne z tym, co już myślimy, i rzadziej je weryfikujemy. Psychologowie nazywają to efektem potwierdzenia. W połączeniu z tzw. bańkami informacyjnymi, w których widzimy głównie treści podobne do naszych dotychczasowych wyborów, tworzy to podatny grunt dla manipulacji.
Technologia obniża koszt kłamstwa. Jeszcze niedawno przekonujący fałszywy materiał wymagał czasu i umiejętności. Dziś generatory tekstu, obrazów i dźwięku pozwalają tworzyć realistycznie wyglądające zdjęcia, nagrania głosowe czy filmy typu deepfake szybko i niemal za darmo. Rośnie też skala: automatyczne konta i farmy trolli mogą stwarzać wrażenie, że dany pogląd popiera masa niezależnych ludzi.
Sztuczna inteligencja daje przestępcom nowe narzędzia. Michał Pietraszko z CBZC w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim z RMF FM wskazuje, że oszust może podszyć się pod dokładny numer telefonu instytucji lub bliskiej osoby (tzw. spoofing).
Co gorsze, że kiedy odbierzemy ten telefon w słuchawce, możemy faktycznie usłyszeć wręcz prawie idealny głos osoby bliskiej. - podkreśla ekspert.
Choć – jak zaznacza – nie jest to jeszcze aż tak częste, technologia pozwala już narzucić cudzy głos „w czasie rzeczywistym”.
Jak dezinformacja wpływa na nasze życie
Zdrowie
Wpływ dezinformacji wyraźnie widać w ochronie zdrowia. Podczas pandemii Covid-19 Światowa Organizacja Zdrowia mówiła wręcz o „infodemii”: nadmiarze informacji, wśród których trudno odróżnić rzetelne od fałszywych. Mity o szczepionkach, niesprawdzone „cudowne” terapie czy odradzanie sprawdzonych metod leczenia mogą prowadzić do realnych decyzji, które szkodzą zdrowiu. Dezinformacja zdrowotna nie wygasła razem z pandemią. Wciąż krążą fałszywe porady dotyczące nowotworów, diety czy suplementów, często powiązane ze sprzedażą konkretnych produktów.
„Cudowne leki” i toksyczne substancje
W mediach społecznościowych i na portalach regularnie pojawiają się materiały zachęcające do stosowania substancji reklamowanych jako uniwersalne lekarstwo na poważne choroby, od nowotworów po autyzm i choroby autoimmunologiczne. Najbardziej znanym przykładem jest MMS (Miracle Mineral Solution), czyli w praktyce roztwór środka wybielającego, promowany jako lek na autyzm czy raka.
„Cudowny lek” pod lupę wzięli naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W publikacji na stronie uczelni przestrzegają, że Miracle Mineral Solution to w rzeczywistości chloryn sodu, silny środek dezynfekujący, który po zakwaszeniu tworzy toksyczny dwutlenek chloru. Badania wykazały, że skuteczne stężenia tej substancji są jednocześnie szkodliwe dla ludzkich komórek i mogą prowadzić do poważnych uszkodzeń tkanek oraz zaburzeń mikroflory jelitowej. Eksperci podkreślają, że domowe mieszanki MMS są niekontrolowane i niebezpieczne, a ich stosowanie – zwłaszcza u dzieci i kobiet w ciąży – jest szczególnie ryzykowne. Naukowcy apelują o rzetelną edukację i walkę z dezinformacją w sieci.
Spadek wyszczepialności i powrót chorób zakaźnych
Mity o rzekomej szkodliwości szczepień ochronnych, takie jak fałszywa korelacja między szczepionkami a autyzmem czy twierdzenia o „ukrywaniu składników”, podważają zaufanie do medycyny opartej na dowodach. Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie szczepionki MMR, chroniącej przed odrą, świnką i różyczką. Wieloletnie kampanie dezinformacyjne wokół niej przyczyniły się do spadku wyszczepialności w wielu krajach Europy i Ameryki Północnej. Odra jest chorobą wysoce zakaźną, więc do ochrony całej populacji potrzebny jest bardzo wysoki odsetek zaszczepionych, a każde odchylenie sprzyja wybuchom epidemii. Skutki bywają poważne: odra może prowadzić do zapalenia mózgu, uszkodzenia wzroku, a u dzieci nawet do śmierci.
Opóźnianie leczenia onkologicznego
Teorie spiskowe, według których „koncerny farmaceutyczne celowo ukrywają naturalne metody leczenia raka”, skłaniają niektórych pacjentów do rezygnacji z chemioterapii, radioterapii czy operacji na rzecz terapii alternatywnych, których skuteczności nie potwierdzono. Lekarze opisują przypadki osób z nowotworami we wczesnych, w pełni uleczalnych stadiach (jak czerniak czy rak piersi), które pod wpływem internetowych poradników wybierały głodówki, wlewy z witaminy C lub preparaty ziołowe. Do onkologa trafiały dopiero w stadium zaawansowanym, kiedy możliwe było już tylko leczenie paliatywne, a szanse na przeżycie były minimalne.
Panika i ryzykowne zachowania w kryzysie
W chwilach kryzysu zdrowotnego, takich jak pandemia Covid-19, dezinformacja błyskawicznie wypełnia lukę informacyjną i żeruje na lęku przed nieznanym. W obiegu pojawiały się masowo mity o rzekomej toksyczności maseczek, o „zakazie” stosowania podstawowych leków przeciwgorączkowych, a także zalecenia spożywania środków dezynfekujących czy inwermektyny w dawkach przeznaczonych dla zwierząt. Ośrodki toksykologiczne w kilku krajach odnotowywały wówczas wzrost zgłoszeń zatruć. Do tego dochodzi ryzyko mniej widoczne: osoby, które z obawy przed szpitalem lub pod wpływem mitów zwlekały z wezwaniem pomocy, trafiały do lekarzy w znacznie gorszym stanie.
Pieniądze
Fałszywe treści także są narzędziem oszustów. Zmanipulowane reklamy z wizerunkiem znanych osób, rzekome „platformy inwestycyjne”, fałszywe powiadomienia od banków czy kurierów wykorzystują ten sam mechanizm: presję czasu i pozory wiarygodności. Skutkiem bywają utracone oszczędności, a nie tylko wprowadzenie w błąd.
Według Michała Pietraszki z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC) policja ujawniła w całym kraju ponad 93 tys. oszustw w 2024 roku, ponad 92 tys. w 2025 roku i 68 tys. do końca października 2026 roku (do tych danych wliczają się m.in. ataki typu phishing). Straty ofiar liczone są w setkach milionów. Tu idziemy w setki milionów strat. – powiedział w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim w RMF FM.
W sferze finansowej dezinformacja przybiera kilka powtarzalnych form.
Oszustwa inwestycyjne z wizerunkiem znanych osób
Oszuści wykorzystują deepfake’i (sztucznie wygenerowane wideo i głos) oraz fałszywe artykuły prasowe, w których znani przedsiębiorcy, politycy czy eksperci rzekomo polecają rewolucyjne projekty finansowe, na przykład platformy kryptowalutowe. W mediach społecznościowych pojawiają się masowe kampanie reklamowe z twarzami postaci znanych z polskiego życia publicznego i biznesu, w tym prezesów dużych banków czy popularnych dziennikarzy, którzy w materiałach zachęcają do „pewnych inwestycji” w surowce lub kryptowaluty. Osoby, które uwierzyły w autentyczność takich nagrań, przelewały oszczędności na fałszywe platformy i traciły dziesiątki, a czasem setki tysięcy złotych.
Fałszywe reklamy inwestycyjne, opłacane zwłaszcza w mediach społecznościowych, wykorzystują sztucznie wygenerowaną postać znanej osoby. Jak tłumaczy Michał Pietraszko, wybierany jest ktoś, kto „cieszy się wśród społeczeństwa jakąś wiarygodnością”, na przykład znany biznesmen czy sportowiec. Skoro taka osoba inwestuje, odbiorca chce pójść jej śladem.
Klaudia Dobińska z Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK) opisuje typowy przebieg oszustwa: reklama prowadzi na wiarygodnie wyglądającą stronę, gdzie zostawiamy dane kontaktowe, po czym dzwoni „konsultant”, który proponuje próbną wpłatę rzędu stu czy pięciuset złotych. Fałszywy serwis pokazuje szybkie zyski i pozwala je wypłacić, by zbudować zaufanie. W momencie, kiedy próbujemy później wypłacić te rzekomo wysokie zyski, zaczynają się pojawiać problemy. – mówi Dubińska: trzeba zapłacić opłatę manipulacyjną albo podatek z góry. Po kilku takich operacjach kontakt się urywa, a przestępcy mogą wrócić, podszywając się np. pod policję w celu „odzyskania” pieniędzy.
Fałszywe programy wsparcia i phishing
Oszuści wykorzystują kryzysy gospodarcze, inflację i wysokie ceny energii oraz lęk przed drożyzną, by tworzyć fałszywe „dodatki osłonowe” i „rządowe zapomogi”. Rozsyłane masowo SMS-y i sponsorowane posty obiecują „specjalny dodatek drożyźniany” albo „zwrot nadpłaty podatku”, a zawarte w nich linki prowadzą do idealnie sklonowanych stron bankowości elektronicznej. Osoby, które wpisały tam dane logowania w nadziei na wsparcie, mogły w ciągu kilku minut stracić oszczędności zgromadzone na rachunkach.
Popularny scenariusz to SMS o rzekomej dopłacie do paczki, szczególnie groźny przed Black Friday, gdy łatwo stracić kontrolę nad tym, co zamówiliśmy. Drobna kwota to pretekst: „Te kilka złotych to jest tylko sposób na wyłudzenie danych karty płatniczej” – wyjaśnia Klaudia Dobińska z NASK. Później z karty można pobrać znacznie więcej niż pięć złotych, a ofiara często nie zwraca uwagi na faktyczną kwotę transakcji.
Za takimi oszustwami stoją zorganizowane grupy, które – jak mówi Michał Pietraszko – „działają na wzór legalnych firm”: z biurkami, laptopami, telefonami i hierarchią. Gdy ofiara nabiera podejrzeń, rozmowę przejmuje rzekomy „kierownik”, co ma wzmacniać wiarygodność. CBZC wspólnie z policją ukraińską zabezpieczyło trzy takie call center, a w jednej z największych polskich spraw, prowadzonej przez zarząd CBZC w Olsztynie, podejrzanych jest ponad pięćset osób z Polski, Gruzji, Mołdawii, Ukrainy i Białorusi.
Polityka i demokracja
Dezinformacja wpływa na to, jak postrzegamy kandydatów, instytucje i wydarzenia. Fałszywe doniesienia w okresie kampanii wyborczych, podważanie zaufania do procesu wyborczego czy sztucznie podsycane konflikty społeczne mogą wpływać na decyzje wyborców i pogłębiać polaryzację. Nie musi chodzić o przekonanie ludzi do konkretnej tezy. Czasem celem jest zniechęcenie do udziału w życiu publicznym i zasianie przekonania, że „nikomu nie można wierzyć”.
Przykładów nie trzeba szukać daleko. W 2025 roku w Irlandii wybuchł skandal po tym, jak w trakcie kampanii prezydenckiej w sieci pojawiło się realistyczne wideo wygenerowane przez sztuczną inteligencję (deepfake), na którym kandydatka Catherine Connolly rzekomo ogłasza swoje wycofanie się z wyścigu. Nagranie miało wywołać konsternację wśród jej wyborców i zniechęcić ich do oddania na nią głosu.
Zespół Connolly zgłosił wideo do platform społecznościowych, domagając się jego natychmiastowego usunięcia i wyraźnego oznaczenia jako fałszywego. Eksperci ds. sztucznej inteligencji zwracali uwagę na drobne szczegóły, które zdradzają, że materiał został wygenerowany przez AI – m.in. nienaturalne ruchy ust i delikatna poświata wokół postaci.
Szybkie działanie pomogło. Connolly ostatecznie wygrała wyścig o fotel prezydencki.
W kontekście bezpieczeństwa dezinformację traktuje się dziś jako element tzw. wojny hybrydowej. Państwa i grupy interesu wykorzystują ją, by osłabiać zaufanie obywateli do własnych władz i sojuszników. Polska, ze względu na swoje położenie, od lat jest jednym z państw, w których takie działania są szczególnie widoczne, zwłaszcza w kontekście wojny w Ukrainie.
Zaufanie i relacje
Skutki mniej oczywiste, ale równie istotne, dotyczą codzienności. Dezinformacja potrafi skłócić rodzinę przy świątecznym stole, podzielić sąsiadów, a w skrajnych przypadkach doprowadzić do nagonki na konkretne osoby. Sama świadomość, że fałszywe treści są wszędzie, sprawia też, że część ludzi traci zaufanie nawet do rzetelnych mediów i ekspertów. To zjawisko bywa określane jako zmęczenie informacyjne.
Jak się bronić
Nie ma jednej metody, która chroni w stu procentach, ale kilka nawyków znacząco zmniejsza ryzyko.
Zatrzymaj się przed udostępnieniem. Jeśli treść wywołuje silne emocje, to dobry moment, by na chwilę wstrzymać się z reakcją. Dezinformacja liczy na impuls.
Sprawdź źródło. Kto jest autorem? Czy to znana redakcja, instytucja, ekspert? Czy strona ma dane kontaktowe, a artykuł podpisanego autora? Uważaj na adresy imitujące znane portale.
Szukaj potwierdzenia gdzie indziej. Jeśli głośne wydarzenie opisuje tylko jedna, nieznana strona, to sygnał ostrzegawczy. Zerknij, co piszą inne wiarygodne media.
Weryfikuj zdjęcia i nagrania. Odwrotne wyszukiwanie obrazów pozwala sprawdzić, czy zdjęcie nie pochodzi z zupełnie innego wydarzenia. Przy nagraniach zwróć uwagę na nienaturalne ruchy ust, dziwne oświetlenie czy zniekształcenia.
Czytaj całość, nie tylko nagłówek. Tytuły bywają przesadzone lub niezgodne z treścią tekstu.
Korzystaj z organizacji fact-checkingowych. W Polsce weryfikacją informacji zajmują się m.in. Demagog, czy FakeHunter (PAP). Warto z nich korzystać, zanim uwierzymy w sensacyjną wiadomość albo przekażemy ją dalej.
Rozmawiaj, zamiast wyśmiewać. Jeśli bliska osoba udostępnia fałszywą informację, spokojne wskazanie wiarygodnego źródła zadziała lepiej niż docinki, które zwykle tylko umacniają ludzi w ich przekonaniach.
Odpowiedzialność leży po wielu stronach
Walka z dezinformacją nie spoczywa wyłącznie na pojedynczych użytkownikach. Odpowiedzialność ponoszą również platformy internetowe, które decydują o tym, jakie treści są promowane, oraz media, które powinny weryfikować informacje, zanim je opublikują. Ważną rolę odgrywają też instytucje publiczne i szkoły: edukacja medialna, czyli umiejętność krytycznego czytania i oceniania informacji, jest dziś równie ważna jak tradycyjne czytanie i pisanie. Unia Europejska wprowadza regulacje, które mają zobowiązać duże platformy do większej przejrzystości i szybszego reagowania na szkodliwe treści.

The Ministry of Digitization renews the certificate of the mObywatel application. To use all features, you must update to version 4.93.1 by November 16, unless automatic updates are enabled.

Hacker groups Z-Pentest and NoName057(16) claim to have taken over the data of employees and customers of the Danish company Danfoss. At the same time, cyberattacks on refrigeration systems in grocery stores have been reported in many European countries, leading to food spoilage.

On Monday, there was a cyber attack on the blood banks of the French Blood Donation Institute, which affected the cold storage and control systems, but did not damage the stored products. In the financial sector, cybercriminals used an account at Credit Mutuel Arkea to make fraudulent transfers and exchange over EUR 100 million for cryptocurrencies. The bank ensures that customer assets have not been affected.

On October 6, there was a cyber attack on the SOP platform of the Ministry of Culture and National Heritage, which handles applications for funding and scholarships. There are approximately 24,000 registered in the system. users. Leakage of personal data, including PESEL numbers and bank accounts, cannot be ruled out. The system was disabled and the incident was reported to the Office of Personal Data Protection.

Representatives of the EU, ENISA, Europol and Member States met to discuss the wave of cyber attacks on European commercial networks and coordinate a joint response.

In Poland, there were cyberattacks on refrigeration systems in stores and food distribution points. Hackers remotely raise the temperature of devices, which threatens to spoil goods. CERT Polska warns against leaving equipment connected to the network.