Sądy nie wiedziały, na co dają zgodę. Szokujące kulisy raportu sejmowej komisji ws. Pegasusa
Ustalenia komisji śledczej dotyczące zakupu i funkcjonowania systemu Pegasus w Polsce
Quick Look
- Przewodnicząca komisji śledczej Magdalena Sroka ujawniła, że państwo polskie nie miało pełnej kontroli nad systemem Pegasus.
- Producent miał dostęp do danych, a system nie posiadał wymaganych akredytacji bezpieczeństwa.
AI-generated summary
Why It Matters
Komisja śledcza bada okoliczności zakupu i wykorzystania systemu Pegasus przez polskie służby. System ten jest narzędziem do kontroli operacyjnej urządzeń mobilnych.
Brak pełnej kontroli państwa nad systemem Pegasus
Jak poinformowała przewodnicząca komisji Magdalena Sroka, jednym z najważniejszych ustaleń komisji jest brak pełnej kontroli państwa polskiego nad systemem Pegasus. Jak mówiła, część infrastruktury Pegasusa pozostawała pod kontrolą izraelskiej firmy NSO Group, a dane pobierane z telefonów były przesyłane przez zagraniczne adresy IP. Sroka zaznaczyła, że według ustaleń komisji producent miał możliwość dostępu do materiałów pozyskiwanych w ramach kontroli operacyjnej, a ostrzeżenia dotyczące ryzyka przepływu danych za granicę pojawiały się już w 2017 r.
Pośrednik zarobił 8 mln zł
Sroka przekazała też, że zakup Pegasusa kosztował 33,4 mln zł, z czego ponad 8 mln zł przypadło firmie pośredniczącej. Jak zaznaczyła, kwota ta nie obejmuje wszystkich kosztów eksploatacji, utrzymania systemu i przedłużania licencji. Łączny rachunek zakupu i utrzymania, administrowania i przedłużania licencji jest zdecydowanie wyższy - podkreśliła Sroka.
Według ustaleń komisji Pegasus nigdy nie uzyskał wymaganej akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego, a CBA nie wystąpiło do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o jej przeprowadzenie. Zdaniem komisji oznaczało to, że system był wykorzystywany bez spełnienia wymogów wynikających z przepisów o ochronie informacji niejawnych.
Komisja ustaliła ponadto - mówiła Sroka - że sądy wydające zgody na kontrolę operacyjną nie były informowane o rzeczywistych możliwościach Pegasusa. Jak relacjonowała Sroka, przesłuchani przez komisję sędziowie zeznali, że nie wiedzieli, iż narzędzie może umożliwiać dostęp do całej zawartości telefonu, w tym wiadomości, zdjęć, kontaktów, lokalizacji oraz danych z przeszłości.
Open Questions
- Kto personalnie odpowiada za brak akredytacji systemu?
- Jakie konkretne dane wyciekły za granicę?







