Atak w Krakowie był zaplanowany? „Działał z premedytacją”
Były negocjator policyjny analizuje przebieg ataku w Krakowie oraz postawę funkcjonariuszy podczas interwencji.
Quick Look
- Były negocjator policyjny Dariusz Loranty ocenia atak w Krakowie jako działanie zaplanowane.
- Ekspert podkreśla premedytację sprawcy oraz chwali profesjonalizm rannego policjanta, który mimo postrzału kontynuował działania obronne.
AI-generated summary
Why It Matters
Sprawa dotyczy ataku w Krakowie, podczas którego napastnik Michał O. otworzył ogień. Policja przeprowadziła interwencję, w trakcie której jeden z funkcjonariuszy został ranny.
Czy atak w Krakowie był impulsywnym działaniem, czy też sprawca przygotowywał się do niego przez dłuższy czas? Zdaniem nadkomisarza Dariusza Lorantego wiele wskazuje na drugi scenariusz. Były negocjator policyjny zwrócił uwagę, że o premedytacji można mówić wówczas, gdy przestępstwo poprzedzają planowanie i przygotowanie, a samo działanie składa się z kilku etapów.
Przestępstwo z premedytacją to jest przestępstwo, które polega na planowaniu i, uwaga, przygotowaniu. Ma wieloetapowość w swoich działaniach. I tutaj należy zakładać bezwzględnie, że sprawca taki plan posiadał, czyli wszedł w posiadanie broni, (wyeliminował) przeszkody, czyli rodzinę, i wybrał Kraków jako duże miasto. Niewątpliwie jest to działanie zaplanowane – powiedział Loranty w Radiu RMF24.
Dariusz Loranty podkreślił, że rodzina napastnika nie miała wcześniej problemów z prawem.
Ojciec (Michała O.) był elektrykiem. Pochodził z Waśniowa, miejscowości niedaleko Ostrowca. To był normalny człowiek. Ani on, ani jego rodzina nie mieli problemów prawnych. Siostra studiowała w Krakowie – mówił były negocjator.
Podkreślał, że „nikt nie znał Michała O., nie kojarzył go nawet ksiądz z parafii”.
Były żołnierz wśród policjantów
W rozmowie poruszono również kwestię udziału w policyjnej interwencji funkcjonariusza, który wcześniej był żołnierzem. Loranty zwrócił uwagę na zachowanie policjanta, który mimo postrzału w prawe ramię kontynuował działania wobec napastnika. W jego ocenie znaczenie miały zarówno przygotowanie funkcjonariusza, jak i odpowiednie wyposażenie.
Policjant, mimo postrzału w prawe ramię, kontynuował strzelanie. Wiedział, że sprawca nadal stanowi zagrożenie, dlatego oddawał kolejne strzały. Nawet jeśli pocisk nie przebije kamizelki kuloodpornej, energia uderzenia może spowodować poważne obrażenia. Może dojść do osłabienia organizmu, problemów z oddychaniem, a nawet pęknięcia żeber. Policjant sam założył sobie opatrunek – lewą ręką zabezpieczył ranne prawe ramię. To pokazuje również, jak ważne jest odpowiednie wyposażenie funkcjonariuszy – powiedział ekspert.
Czy napastnik chciał zginąć podczas policyjnej interwencji?
W rozmowie pojawiło się również pytanie o motywację sprawcy i jego zachowanie podczas konfrontacji z policją. Czy kontynuowanie strzelania mogło oznaczać, że nie zależało mu na przeżyciu?
Dariusz Loranty nie zgodził się z jednoznaczną interpretacją, że napastnik chciał doprowadzić do własnej śmierci z rąk funkcjonariuszy. Zwrócił uwagę na przebieg samej interwencji.
Mam pewne wątpliwości co do jego zachowania. Raczej zakładam, że zamierzał wielokrotnie powtarzać podobne działania. W pewnym momencie został ranny w nogę i nie mógł się już przemieszczać. Był to skutek działań policji. Wtedy się poddał, uniósł ręce i odrzucił broń. Nie wyglądało to więc na próbę doprowadzenia do własnej śmierci. W Stanach Zjednoczonych znane jest zjawisko tak zwanego samobójstwa za pomocą policji. Zdarza się to wielokrotnie. W tym przypadku nie możemy jednak jednoznacznie mówić o takim zamiarze – ocenił były negocjator.
Open Questions
- Jakie były dokładne motywy działania Michała O.?
- Czy sprawca posiadał wspólników?






