Jedni uciekali, inni nagrywali. Psycholog o reakcjach świadków strzelaniny w Krakowie
Prof. Tomasz Grzyb analizuje zachowania świadków strzelaniny w Krakowie oraz zagrożenia płynące z publikowania nagrań w mediach społecznościowych.
Quick Look
- W sobotę w centrum Krakowa 24-letni Michał O. dokonał strzelaniny, zabijając 6 osób i raniąc 15.
- Tomasz Grzyb analizuje reakcje świadków, krytykując filmowanie tragedii zamiast ucieczki oraz ostrzegając przed politycznym wykorzystywaniem dramatu.
AI-generated summary
Why It Matters
W sobotę po godzinie 15:00 na Rynku Głównym w Krakowie doszło do ataku z użyciem broni palnej. Sprawca, 24-letni Michał O., został postrzelony przez policję.
W sobotę po godz. 15 w centrum Krakowa, m.in. na Rynku Głównym, doszło do tragicznej w skutkach strzelaniny. Zamaskowany 24-letni Michał O., jadąc czarnym Subaru, strzelał do przypadkowych ludzi. Zabił co najmniej 6 osób, a 15 ranił. Sam finalnie został postrzelony przez policjantów i trafił do szpitala.
Prof. Tomasz Grzyb, dziekan Wydziału Psychologii Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu, zwraca uwagę na skrajnie różne zachowania ludzi, którzy w sobotę znaleźli się na krakowskim Rynku Głównym. Część uciekała, szukała schronienia i osłaniała dzieci własnym ciałem, inni pozostawali na miejscu, filmując dramatyczne wydarzenia.
Polska jest stosunkowo bezpiecznym krajem. Tego rodzaju sytuacje zdarzają się u nas na tyle rzadko, że nie mamy zautomatyzowanych wzorców reagowania. Dlatego ludzie zachowują się różnie. Część daje się ponieść emocjom, co w tak trudnych okolicznościach jest naturalne - wyjaśnia.
„Powinniśmy to bardzo mocno przemyśleć jako społeczeństwo”
Ekspert zaznacza, że ludzie instynktownie ratują przede wszystkim dzieci i osoby, za które czują się odpowiedzialni. Osłanianie ich własnym ciałem czy szukanie bezpiecznego schronienia jest reakcją zrozumiałą, a zarazem racjonalną.
Niepokój psychologa budzi natomiast zachowanie świadków, którzy zamiast uciekać, wyciągali telefony i rejestrowali przebieg zamachu, by następnie publikować nagrania w sieci. Żyjemy w świecie portali społecznościowych i niestety część osób zachowała się odruchowo: natychmiast zaczęła filmować z myślą o umieszczeniu tych materiałów na swoich profilach. Powinniśmy to bardzo mocno przemyśleć jako społeczeństwo - mówi.
Prof. Tomasz Grzyb zauważa, że rozpowszechnianie takich nagrań może mieć konsekwencje wykraczające poza naruszanie prywatności ofiar. Jedną z nich jest inspirowanie kolejnych sprawców przemocy. Potencjalni naśladowcy żywią się właśnie takim materiałem, chcą, żeby było o nich głośno, żeby ich haniebne czyny były komentowane i wywoływały poruszenie w sieci. Nie powinniśmy dostarczać im takiego paliwa - podkreśla. Dlatego tak ważne jest również to, w jaki sposób o tych wydarzeniach mówimy - dodaje.
„Chcą wykorzystać sytuację do realizacji swoich celów”
Zdaniem specjalisty tragedia w Krakowie niemal natychmiast stała się przedmiotem politycznych sporów i spekulacji. Zanim ustalono wszystkie okoliczności zamachu, pojawiły się sprzeczne informacje dotyczące poglądów sprawcy.
Takie wydarzenie budzi ogromne emocje i przyciąga uwagę. Przyciąga również tych, którzy próbują ugrać na tragedii coś dla siebie. Chcą zaistnieć, zdobyć zainteresowanie opinii publicznej i wykorzystać sytuację do realizacji swoich celów - ocenia.
W jego opinii odbiorcy informacji również mają wpływ na to, czy polityczna przepychanka będzie się nasilać. Od nas zależy, czy damy się wciągnąć w zaklęty krąg wzajemnych oskarżeń i komentarzy, czy raczej zastanowimy się, co możemy zrobić, żeby pomóc ludziom, którzy nie potrafią poradzić sobie z tym, co zobaczyli i przeżyli - mówi.
Open Questions
- Jaki był motyw działania sprawcy?
- Jaki jest stan zdrowia rannych osób?






