
Dr Agata Dutkiewicz wyjaśnia rolę psychodietetyka w leczeniu zaburzeń odżywiania i otyłości.
AI-generated summary
Psychodietetyka w Polsce nie jest zawodem uregulowanym prawnie. Otyłość jest uznawana za chorobę cywilizacyjną, a Polska przoduje w statystykach nadwagi wśród dzieci.
Mikołaj Wroński: Myślę, że większość osób wie, że dietetyk jest osobą, która pomaga w sprawach związanych z dietą, a psycholog w sprawach związanych z psychiką. Ty jesteś natomiast psychodietetyczką. Co to właściwie znaczy?
Dr Agata Dutkiewicz: Psychodietetyk również zajmuje się sprawami związanymi z dietą, odżywianiem i stylem życia. Najwięcej swojej uwagi skupia jednak na czynnikach psychologicznych i psychospołecznych, które mogą powodować, że czasami jest nam trudno zachować określoną dietę i szerzej zdrowy styl odżywiania. Nie powinniśmy tego rozumieć tylko i wyłącznie w kontekście reżimu żywieniowego. Mówiąc ogólnie, psychodietetyk opiekuje się obszarem psychologicznych uwarunkowań przeróżnych trudności żywieniowych.
Z jakimi problemami warto zgłosić się na konsultację psychodietetyczną?
Powodów jest bardzo wiele. Jedną z głównych grup pacjentów są osoby z zaburzeniami odżywiania, takimi jak anoreksja, bulimia, zaburzenie z napadami objadania się czy ARFID. To poważne i złożone problemy, wymagające zwykle szerokiej opieki, czyli psychoterapii i opieki lekarskiej. Psychodietetyk pełni tu funkcję uzupełniającą, pomaga bezpieczniej zarządzać objawami związanymi z jedzeniem i stopniowo odbudowywać właściwy sposób odżywiania. Na konsultację mogą zgłosić się także osoby z chorobami somatycznymi, przede wszystkim z chorobą otyłościową. Sama wiedza o zdrowym żywieniu czy kolejne diety często nie wystarczają, by trwale zmienić nawyki. Psychodietetyk pomaga przyjrzeć się emocjonalnemu jedzeniu, przekonaniom na temat jedzenia i trudnościom w utrzymaniu zmian. Wsparcie może być potrzebne również osobom z cukrzycą, celiakią czy zaburzeniami metabolicznymi, które wymagają długotrwałego stosowania diety. Chodzi między innymi o motywację, codzienne radzenie sobie z zaleceniami i zmniejszanie lęku związanego z jedzeniem. Czasem problemem jest bowiem nadmierna, obsesyjna kontrola diety, która zaczyna utrudniać życie społeczne i powodować napięcie. Z pomocy psychodietetyka korzystają też osoby bez rozpoznanej choroby, które np. zajadają emocje, mają trudność z rozpoznawaniem głodu i sytości, często podjadają albo wpadają w błędne koło restrykcyjnych diet i przejadania się. Taka konsultacja może pomóc zatrzymać ten mechanizm i zbudować bardziej spokojną, bezpieczną relację z jedzeniem.
Skończyłaś studia z psychologii i dietetyki, a pracujesz jako psychodietetyczka oraz psychoterapeutka. Łączysz więc perspektywy kilku dziedzin, o których rozmawiamy. Co może dać pacjentowi praca z psychodietetykiem, czego nie zapewni osobno psycholog lub dietetyk?
Te granice są zarysowane, ale wydaje mi się, że nie każdy widzi je tak samo. Problem polega na tym, że psychodietetyka nie jest zawodem uregulowanym prawnie. To oznacza, że formalnie nie mamy jak w pełni określić, czym zajmują się psychodietetycy. Najczęściej przyjmuje się, że dietetyk kliniczny odpowiada za odpowiednie, bazujące na dowodach naukowych rekomendacje żywieniowe, ocenę stanu odżywienia, rozpisywanie diet itp. Z kolei psycholog może ocenić stan psychiczny i udzielić wsparcia. Psychodietetyk częściowo łączy te kompetencje, może podpowiedzieć pacjentowi, w jaki sposób się odżywiać, ale powinien też ocenić stan psychiczny i rozpoznać, czy samo wsparcie psychodietetyczne wystarczy, czy potrzebna nie jest choćby psychoterapia. Trzeba natomiast pamiętać, że psychodietetyk musi trzymać się tematu jedzenia, nie powinien wchodzić głębiej.
Po czym w takim razie poznać dobrego psychodietetyka czy psychodietetyczkę? Na co powinniśmy zwracać uwagę, wybierając specjalistę?
Przede wszystkim warto sprawdzić, czy dana osoba zajmuje się problemem, z którym się zgłaszamy. Psychodietetyka obejmuje bardzo szeroki zakres zagadnień, dlatego wiele osób specjalizuje się w konkretnych obszarach. Ważne są też nasze potrzeby. Jeśli oczekujemy szczegółowych zaleceń żywieniowych lub jadłospisu, warto wybrać psychodietetyka z wykształceniem dietetycznym. Trzeba jednak pamiętać, że psychodietetyk nie jest „specjalistą dwa w jednym”, który jednocześnie prowadzi terapię i układa dietę. Jego praca dotyczy przede wszystkim związku między emocjami, sposobem myślenia, regulowaniem napięcia a jedzeniem. Nie należy jednak oceniać specjalisty wyłącznie po podstawowym kierunku wykształcenia. Dobrym psychodietetykiem może być osoba po psychologii, dietetyce, medycynie czy innym pokrewnym kierunku, pod warunkiem że jasno określa zakres swojej pracy i ma kompetencje adekwatne do danego problemu. Warto natomiast ostrożnie podchodzić do osób, które nie przedstawiają swojej ścieżki kształcenia. Zdarzają się osoby, które mają ukończone tylko krótkie, często internetowe kursy, po których chcą pracować jako psychodietetycy. To może być za mało, ale tak jak wspominałam, zawód psychodietetyka nie jest obecnie uregulowany, dlatego tym bardziej warto sprawdzić wykształcenie, doświadczenie i obszary specjalizacji danej osoby. Korzystnym jest, gdy specjalista ukończył kierunki związane z dietetyką, psychologią i studia podyplomowe z psychodietetyki, czyli dłuższe i bardziej uporządkowane formy edukacji niż pojedyncze krótkie kursy. Warto sprawdzić także, czy ma doświadczenie praktyczne, przykładowo staże w ośrodkach leczniczych, zwłaszcza jeżeli problem, z którym się zgłaszamy wymaga większego rozeznania klinicznego.
Kwestie praktyczne i organizacyjne
Czy do psychodietetyka można wybrać się w ramach NFZ?
Niestety nie. W NFZ dopiero od niedawna dostępna jest pomoc dietetyczna, więc myślę, że minie jeszcze sporo czasu, zanim pojawi się też psychodietetyka. To nie zmienia jednak faktu, że dany dietetyk pracujący w podstawowej opiece zdrowotnej może mieć też kompetencje psychodietetyczne. Problemem może być jednak organizacja wizyt. W ciągu roku można ich odbyć tylko kilka, a do tego czas trwania jednej to tylko 20 minut. Dlatego nawet jeśli specjalista miałby odpowiednie kompetencje, może mieć zbyt mało czasu, żeby z nich skorzystać.
Ile konsultacja psychodietetyczna może kosztować prywatnie?
Cena zależy przede wszystkim od miasta, doświadczenia specjalisty i formy konsultacji. Jedna prywatna wizyta zwykle kosztuje od 150 do ponad 300, czy nawet 400 zł. Trzeba jednak pamiętać, że pomoc psychodietetyczna najczęściej nie ogranicza się do jednego spotkania. Częstotliwość konsultacji jest dobierana indywidualnie. Przy bardziej złożonych problemach spotkania mogą odbywać się co tydzień, a przy łagodniejszych trudnościach co miesiąc, dwa lub nawet trzy miesiące.
A jak długo może trwać taka współpraca?
W praktyce wygląda to bardzo różnie i również zależy głównie od stopnia skomplikowania danego problemu. Pacjenci, którzy borykają się z jedną, wyizolowaną trudnością, zdarzają się rzadko. Bardzo często te problemy na siebie nachodzą, więc nawet jeśli uporządkujemy jeden obszar, pokazuje się inny. Lżejsze trudności udaje się przepracować w nawet 4 czy 5 wizyt. Natomiast jeśli mówimy np. o zaburzeniach odżywiania, to taka pomoc może trwać nawet kilka lat.
Czy otyłość to problem cywilizacyjny?
Otyłość oficjalnie uznaje się za chorobę cywilizacyjną. Jak to wygląda w praktyce, faktycznie mówimy o problemie, który dotyka coraz więcej osób?
Jak najbardziej. Kilkanaście lat temu, kiedy studiowałam dietetykę, uczono nas o tym w bardzo alarmujący sposób. Mówiono, że to epidemia, że stan jest bardzo zły. Ta sytuacja niestety się nie poprawiła. Globalnie coraz więcej osób cierpi z powodu nadmiernej masy ciała czy nawet wpada w obszar otyłości olbrzymiej, a większy poziom otyłości potęguje zagrożenie zdrowotne dla pacjenta. W Polsce z roku na rok okazuje się, że ten problem dotyka coraz więcej osób. Od kilku lat przodujemy w Europie, jeśli chodzi o statystyki nadwagi i otyłości wśród dzieci. Rośnie jednak też świadomość społeczeństwa i specjalistów. Coraz więcej osób rozumie, że spora część uwarunkowań otyłości leży w kontekście psychospołecznym, a coraz większa grupa cierpiących z tego powodu dostaje zalecenie zgłoszenia się do psychodietetyka.
Wspomniałaś o przyczynach psychospołecznych, zatrzymajmy się tutaj. Skąd się bierze ten narastający problem z otyłością?
Przyczyn jest wiele, ale ważną rolę odgrywa środowisko, w którym żyjemy. Łatwo dostępna, często wysokokaloryczna żywność, intensywny marketing i szybkie tempo życia sprzyjają jedzeniu „przy okazji” oraz ograniczaniu codziennej aktywności. Wiele osób ma też trudności z rozpoznawaniem sygnałów płynących z organizmu. Głód bywa mylony z apetytem, stresem, nudą czy napięciem emocjonalnym. Gdy jedzenie jest pod ręką, łatwo zinterpretować dyskomfort jako potrzebę zjedzenia czegoś. Problem może pogłębiać także sposób, w jaki mówi się o otyłości. Straszenie nią i piętnowanie osób z większą masą ciała nie pomagają, a mogą zwiększać napięcie wokół jedzenia. Pojawia się wtedy błędne koło, czyli restrykcyjna dieta, trudność w jej utrzymaniu, podjadanie lub napady objadania się, a następnie poczucie winy i kolejne ograniczenia. Jeśli ten mechanizm utrwala się przez dłuższy czas, może prowadzić do wzrostu masy ciała. Dlatego skuteczne wsparcie powinno uwzględniać nie tylko jadłospis i ruch, ale też emocje, nawyki, relację z jedzeniem i społeczne otoczenie.
Jak to się dzieje, że z otyłości tak trudno jest wyjść?
Nie ma jednej prostej odpowiedzi. Na trudności w leczeniu otyłości i utrzymaniu efektów wpływają zarówno czynniki biologiczne, środowiskowe, jak i psychologiczne. Duże znaczenie ma na przykład jedzenie emocjonalne, czyli regulowanie stresu, smutku czy napięcia za pomocą jedzenia. Jeśli nie nauczymy się innych sposobów radzenia sobie z emocjami, nawet najlepiej dobrana dieta czy leczenie chirurgiczne mogą nie przynieść trwałych efektów. Emocje nie znikają, a ryzyko powrotu do dawnych mechanizmów nie znika. Do tego dochodzi środowisko, o którym przed chwilą wspominałam. Często pojawia się też myślenie „wszystko albo nic”. „Zjadłem coś niezdrowego, więc cały plan jest już stracony”. To sprzyja rezygnacji i przejadaniu się. Niektóre osoby zmagające się z otyłością ograniczają jedzenie w towarzystwie z obawy przed oceną. Później, gdy głód staje się zbyt silny, mogą zjeść znacznie więcej w samotności. Tak powstaje błędne koło, w którym splatają się niezaspokojone potrzeby fizjologiczne, emocje i negatywne przekonania o sobie. Dlatego leczenie otyłości wymaga czasu i indywidualnego wsparcia. Nie chodzi o idealną dietę, ale o budowanie nawyków, które można utrzymać, większą uważność na sygnały ciała oraz umiejętność powrotu do równowagi po mniej zdrowym posiłku bez poczucia, że „wszystko stracone”.
A jeśli ktoś widzi, że ma problem z otyłością, to co może zrobić, żeby z niego wyjść? Od czego zacząć?
Jeśli ktoś od lat wpada w ten sam schemat, czyli przez kilka dni trzyma dietę, potem pojawia się stres, napięcie albo trudna sytuacja i wszystko wraca do punktu wyjścia, to warto poszukać wsparcia. Zwłaszcza wtedy, gdy widać, że jedzenie służy regulowaniu emocji, walce z nudą czy rozładowywaniu napięcia. Dobrym pierwszym krokiem może być właśnie konsultacja z psychodietetykiem. Taki specjalista pomoże przyjrzeć się mechanizmom stojącym za jedzeniem i ocenić, czy potrzebne jest także wsparcie psychoterapeuty lub lekarza. Wiele osób z otyłością unika wizyt lekarskich z obawy przed oceną, zawstydzaniem czy dyskryminacją. Tymczasem podstawowa diagnostyka i rozmowa z lekarzem są ważne i konieczne, by sprawdzić stan zdrowia oraz wykluczyć lub rozpoznać czynniki, które mogą utrudniać leczenie. Czasem problem wiąże się też z innymi trudnościami, np. objawami ADHD. Impulsywność, kłopoty z koncentracją czy potrzeba dostarczania sobie bodźców mogą sprzyjać podjadaniu i „zajadaniu emocji”. Jeśli takie podejrzenie się pojawia, warto przeprowadzić profesjonalną diagnostykę. U części osób właściwe leczenie ADHD może ułatwić normalizowanie masy ciała. Najważniejsze, by nie traktować otyłości wyłącznie jako kwestii silnej woli. Skuteczne leczenie często wymaga uporządkowania kilku obszarów jednocześnie. Chodzi między innymi o zdrowie fizyczne, emocje, codzienne nawyki.
Zaburzenia odżywiania
Wspomniałaś o tym, że dieta nie musi być idealna. Zastanawia mnie, czy można być chorobliwie, za bardzo zaangażowanym w zdrowe odżywianie?
Tak, to również znak naszych czasów. Dbałość o dietę i aktywność może stać się problemem, gdy zaczyna wiązać się z nadmierną kontrolą, lękiem i obsesyjnym przestrzeganiem zasad. Sprzyja temu natłok często sprzecznych informacji o zdrowiu, a także aplikacje i urządzenia śledzące aktywność, sen czy liczbę kalorii. Początkowo ktoś może po prostu chcieć jeść zdrowiej. Z czasem jednak zaczyna eliminować kolejne produkty i całe grupy żywności, bo uznaje je za „niezdrowe”. Jadłospis staje się coraz bardziej ograniczony, co może prowadzić do niedoborów i poważnych konsekwencji dla zdrowia. To zjawisko bywa określane jako ortoreksja, czyli obsesja na punkcie zdrowego odżywiania. Nie jest ona obecnie osobną diagnozą w klasyfikacjach medycznych, ale opisuje realny problem. Mówimy o nim, kiedy dieta, która miała służyć zdrowiu, zaczyna ograniczać życie i wyniszczać organizm. Osoby z takimi trudnościami nie zawsze dostrzegają problem. Często traktują swoją restrykcyjność jako dowód silnej woli i reagują niechętnie na sugestie bliskich, by poszukać wsparcia. Coraz częściej też początkiem poważnych zaburzeń odżywiania, w tym anoreksji, nie jest bezpośrednio chęć schudnięcia, ale pozornie niewinne zainteresowanie „zdrową dietą”. Jeśli jedzenie zaczyna wywoływać silny lęk, dieta ogranicza relacje społeczne albo lista „zakazanych” produktów stale rośnie, warto skonsultować się ze specjalistą.
Powiedziałaś o zaburzeniach odżywiania. O jakich problemach dokładnie mówimy?
To zaburzenia psychiczne, które wpływają przede wszystkim na sposób jedzenia i relację z własnym ciałem. Najczęściej kojarzymy je z anoreksją i bulimią, ale jest ich więcej. W anoreksji osoba celowo ogranicza jedzenie i dąży do utraty masy ciała, często mimo znacznej niedowagi. Towarzyszy temu silny lęk przed przytyciem. Czasem chora osoba postrzega swoje ciało jako większe, niż jest w rzeczywistości, a czasem widzi swoją szczupłość, ale nie dostrzega w niej zagrożenia. W bulimii pojawiają się napady objadania się, po których pacjent próbuje zrekompensować nadmierne jedzenie, na przykład prowokuje wymioty, stosuje środki przeczyszczające, głodzi się albo bardzo intensywnie ćwiczy. To zwykle dzieje się w ukryciu i wiąże się z ogromnym wstydem. Jest też zaburzenie z napadami objadania się. Chodzi nie o zwykłe podjadanie, ale o sytuację, w której ktoś ma poczucie, że traci kontrolę, w krótkim czasie zjada bardzo dużo, często szybko i w samotności. Potem pojawiają się wyrzuty sumienia, wstyd czy wręcz wstręt do siebie. W przeciwieństwie do bulimii nie ma tu regularnych zachowań mających „zrekompensować” taki napad. Kolejnym przykładem jest ARFID, czyli unikanie lub ograniczanie jedzenia. Dotyczy ono częściej dzieci i młodzieży, ale może utrzymywać się też w dorosłym wieku. Osoba nie unika pokarmów dlatego, że b

Badania Cary Institute of Ecosystem Studies wykazują, że obfitość żołędzi i populacja myszy determinują liczbę nimf kleszczy z dwuletnim wyprzedzeniem, obalając dotychczasowe teorie o roli jeleni i pogody.

Spersonalizowana szczepionka mRNA w połączeniu z immunoterapią wykazuje wysoką skuteczność w leczeniu czerniaka. Badania kliniczne potwierdziły 49-procentową redukcję ryzyka nawrotu lub zgonu w ciągu pięciu lat u pacjentów z zaawansowanym stadium choroby.

Producent karmy dla psów marki Years wycofał wszystkie partie produktów z rynku po zgłoszeniach o problemach zdrowotnych, w tym pogorszeniu wzroku u zwierząt. Brytyjska Agencja ds. Standardów Żywności (FSA) prowadzi dochodzenie w celu ustalenia przyczyny.

W Lublinie otwarto Regionalne Centrum Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży. Inwestycja kosztująca blisko 53 mln zł ma objąć rocznie opieką ok. 14 tys. młodych pacjentów z regionu.

Eksperci American Society of Plastic Surgeons analizują popularne trendy urodowe, takie jak face taping, mewing czy usuwanie poduszek Bichata. Podkreślają, że domowe metody dają jedynie krótkotrwałe efekty, a inwazyjne zabiegi u młodych osób mogą przynieść negatywne skutki w przyszłości.

Praca generuje stres, który osłabia odporność psychiczną i może prowadzić do wypalenia zawodowego. Psycholożka Aleksandra Penza wyjaśnia, że jeden urlop w roku to za mało, i rekomenduje model DRAMMA oraz optymalny czas wypoczynku trwający od 10 do 14 dni.