
AI-generated summary
Trump wygrał wybory prezydenckie w 2016 i 2024 roku, przegrał w 2020. Obecnie republikanie kontrolują zarówno Izbę Reprezentantów, jak i Senat, co daje Trumpowi możliwość realizowania swojego programu. Wybory do Kongresu odbędą się 3 listopada, gdy Amerykanie wybiorą wszystkich 435 członków Izby Reprezentantów oraz 35 senatorów.
Relacjonowałem ostatnie kampanie prezydenckie z udziałem Donalda Trumpa, wygraną w 2016 r., przegraną w 2020 r. i wygraną w 2024 r. Jego zwolennicy stali godzinami w kolejkach na wiece, a sale pękały w szwach. Teraz Trump gromadzi tłumy, ale nawet w stanach, gdzie mieszkają głównie zwolennicy republikanów, ma problem z wypełnieniem sal po brzegi - tak było np. w Clarksville w Tennessee. Jeżeli nawet w Tennessee, w sobotni wieczór, jest problem z wypełnieniem sali na wiecu Donalda Trumpa, który wspiera republikanów, to może być to dla niego sygnał ostrzegawczy. Tym bardziej, że Clarksville leży w hrabstwie Montgomery, które od lat jest wyraźnie republikańskie. W wyborach prezydenckich w 2024 roku Trump zdobył tam około 60 proc. głosów. To nie jest więc teren, na którym republikanie muszą szczególnie zabiegać o poparcie.
Oczywiście puste miejsca na jednym wiecu nie przesądzają o nastrojach wyborców, ale na kilka tygodni przed wyborami do Kongresu taki obraz może dawać do myślenia. Puste miejsca były też w Dallas w Teksasie w czasie konwencji Partii Republikańskiej. Trump mówił wówczas ze sceny: „Popatrzcie na te tłumy, kłamliwi dziennikarze na pewno powiedzą, że były puste miejsca”. Firma, która realizowała transmisję i dostarczała sygnał z konwencji, kadrowała niższe poziomy sali, ale już niezależne kamery… widziały więcej - także z chwili, gdy przemawiał prezydent Trump. Oczywiście nie można powiedzieć, że sala była pusta. Analizujemy jednak, co się zmienia, patrzymy na drobne sygnały.
Czy republikanie stracą Senat?
Do niedawna mówiło się przede wszystkim o tym, że demokraci mają szansę odebrać republikanom większość w Izbie Reprezentantów. Dzisiaj pojawia się jednak znacznie poważniejsze pytanie: czy Donald Trump może stracić kontrolę nie tylko nad Izbą Reprezentantów, ale również nad Senatem? To byłby polityczny wstrząs w Waszyngtonie.
Wyjaśnijmy, dlaczego te wybory są tak ważne. Amerykański Kongres składa się z dwóch izb: Izby Reprezentantów i Senatu. Obecnie obie znajdują się pod kontrolą republikanów, co sprawia, że Trump ma znacznie większe możliwości realizowania swojego programu politycznego. Oczywiście nie wszystko może przeprowadzić bez przeszkód, ale jego partia kontroluje najważniejsze stanowiska i decyduje o pracach obu izb. 3 listopada Amerykanie wybiorą wszystkich 435 członków Izby Reprezentantów oraz 35 senatorów. Właśnie te wybory zdecydują, czy Trump będzie mógł przez kolejne dwa lata rządzić przy wsparciu Kongresu, czy będzie musiał zmierzyć się z parlamentem kontrolowanym przez politycznych przeciwników.
W Izbie Reprezentantów republikanie mają bardzo niewielką przewagę. Demokraci potrzebują stosunkowo niewielkich zdobyczy, żeby przejąć większość, dlatego od miesięcy mówi się, że to właśnie Izba Reprezentantów jest najbardziej zagrożona dla partii Trumpa. Znacznie ciekawiej sytuacja zaczyna wyglądać jednak w Senacie. Republikanie mają tam przewagę 53 do 47, licząc dwóch senatorów niezależnych współpracujących z demokratami. Żeby przejąć kontrolę, demokraci muszą uzyskać cztery mandaty więcej niż obecnie. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się to bardzo trudne. Mapa wyborcza sprzyjała republikanom, a demokraci mieli niewiele realnych możliwości odbierania im mandatów.
Teraz sytuacja zaczyna się zmieniać. Według najnowszych analiz, demokraci mogą zdobyć od dwóch do sześciu dodatkowych miejsc w Senacie. To bardzo szeroki przedział, ale zwróćcie uwagę na jedną rzecz: cztery mandaty wystarczą, żeby przejąć większość. Co więcej, demokraci zaczynają być konkurencyjni w stanach, które jeszcze niedawno uważano za bezpieczne dla republikanów - mowa m.in. o Iowa, Kansas, Alasce, Ohio czy Teksasie. Szczególnie interesujący jest Kansas - stan, który od dziesięcioleci kojarzy się z republikańską dominacją, znalazł się w kategorii wyścigów, których wynik jest trudny do przewidzenia. To nie oznacza, że demokraci na pewno tam wygrają. Ale już sam fakt, że republikanie muszą wydawać pieniądze i angażować siły w obronę takiego stanu, pokazuje skalę ich problemów.
Prezydent widzi, co się dzieje
Tutaj dochodzimy do Donalda Trumpa. Prezydent USA doskonale zdaje sobie sprawę, że stawką tych wyborów jest jego polityczna przyszłość. Nie chodzi oczywiście o to, że w listopadzie może stracić urząd, bo jego kadencja trwa nadal. Chodzi o to, czy przez następne dwa lata będzie miał możliwość realizowania swojej polityki, czy też będzie nieustannie blokowany przez demokratów. Jeżeli demokraci przejmą Izbę Reprezentantów, będą mogli kontrolować jej komisje, wszczynać dochodzenia dotyczące działań administracji, wzywać urzędników na przesłuchania i domagać się dokumentów. Będą również mogli blokować ustawy, które prezydent chciałby przeprowadzić przez Kongres.
Jeśli demokraci dodatkowo przejmą Senat, sytuacja Trumpa stanie się jeszcze trudniejsza. Demokraci mogliby blokować zatwierdzanie wielu prezydenckich nominacji, w tym kandydatów na stanowiska w administracji federalnej i sędziów. Mogliby także skuteczniej ograniczać jego możliwości legislacyjne. Byłaby to zupełnie inna sytuacja polityczna niż ta, z którą mamy do czynienia obecnie.
Właśnie dlatego Trump podróżuje teraz po Stanach Zjednoczonych, organizuje wiece, spotyka się z wyborcami i próbuje mobilizować republikański elektorat. Tutaj pojawia się jednak pewien paradoks. Jak opisuje „Washington Post”, prezydent odwiedza przede wszystkim miejsca, w których cieszy się silnym poparciem. Pojawia się w tradycyjnie republikańskich stanach i okręgach, m.in. w Tennessee, Teksasie czy Nebrasce. Tam jego obecność może mobilizować wyborców, ale w bardziej wyrównanych okręgach sytuacja jest zupełnie inna. Kandydaci republikanów muszą zabiegać nie tylko o głosy zwolenników Trumpa, ale również wyborców niezależnych, umiarkowanych, a czasem rozczarowanych polityką obu partii. Dla takich wyborców Donald Trump niekoniecznie jest atutem.
Reuters przeanalizował 62 najbardziej konkurencyjne wyścigi do Kongresu. Okazało się, że w 41 z nich republikańscy kandydaci w jakiś sposób dystansowali się od prezydenta. Czasami krytykowali konkretne decyzje jego administracji, czasami unikali wspólnych wystąpień. Zdarzało się również, że ograniczali eksponowanie poparcia Trumpa w swoich materiałach wyborczych. To niemal dwie trzecie analizowanych wyścigów. Zwróćcie uwagę, jak niezwykła jest to sytuacja.
Donald Trump przez ostatnią dekadę praktycznie podporządkował sobie Partię Republikańską. Jego poparcie pomagało wygrywać prawybory, a jego krytyka potrafiła zakończyć polityczną karierę republikańskiego kandydata. Teraz część polityków tej samej partii dochodzi do wniosku, że zbyt bliskie związki z prezydentem mogą im zaszkodzić w listopadowych wyborach. Dlaczego? Odpowiedź w dużej mierze kryje się w gospodarce i kosztach życia. Trump wracał do Białego Domu z obietnicą poprawy sytuacji materialnej Amerykanów, obiecywał niższe ceny, tańszą energię i większą stabilność gospodarczą. Tymczasem wielu wyborców nadal narzeka na wysokie koszty życia. Do tego dochodzą napięcia międzynarodowe, wojna z Iranem i wysokie ceny paliw.
Według badania Reuters/Ipsos, poparcie dla sposobu sprawowania urzędu przez Trumpa spadło do 32 proc. W tym samym sondażu demokraci prowadzili wśród zarejestrowanych wyborców przed wyborami do Kongresu stosunkiem 44 do 37 proc. To nie jest prognoza podziału mandatów, ale pokazuje skalę politycznego problemu prezydenta. Właśnie dlatego republikanie znajdują się dzisiaj w bardzo trudnym położeniu. Z jednej strony potrzebują Trumpa, żeby zmobilizować swoich najbardziej lojalnych wyborców, z drugiej - obawiają się, że jego niepopularność może odstraszyć ludzi, bez których nie da się wygrać w najbardziej wyrównanych okręgach.
Donald Trump może się znaleźć w nowej politycznej rzeczywistości
Oczywiście nie oznacza to, że demokraci mają już zwycięstwo w kieszeni. Republikanie dysponują ogromnymi pieniędzmi na kampanię, mają silne struktury i mogą liczyć na bardzo lojalny elektorat. A sondaże, jak wielokrotnie przekonaliśmy się w Stanach Zjednoczonych, nie zawsze prawidłowo przewidują wyniki wyborów. Szczególnie zdobycie Senatu nadal będzie dla demokratów trudnym zadaniem. Muszą nie tylko bronić własnych mandatów, ale również wygrywać w stanach, w których Trump odnosił zdecydowane zwycięstwa. Jednak zmiana jest wyraźna.
Jeszcze niedawno pytanie brzmiało: czy republikanie stracą Izbę Reprezentantów? Dzisiaj coraz częściej pojawia się inne: czy mogą stracić cały Kongres? To jest chyba najważniejsza wiadomość dla Trumpa na trzy tygodnie przed wyborami. Prezydent, który miał być największym politycznym atutem republikanów, w części kraju staje się dla nich obciążeniem. Politycy jego partii próbują znaleźć sposób, żeby korzystać z jego popularności wśród najwierniejszych zwolenników, a jednocześnie nie płacić ceny za jego niepopularność wśród pozostałych wyborców.
AI outlook — possibilities, not facts
Demokraci zdobędą kontrolę nad Senatem po wyborach 3 listopada
Possible · Within weeks
Republikanie stracą kontrolę nad Izbą Reprezentantów
Likely · Within weeks

The police dismantle the barriers in front of the Constitutional Tribunal. PiS MPs and the president of the Constitutional Tribunal, Bogdan Święczkowski, are on site. In the morning, Maciej Berek took the oath as a judge of the Constitutional Tribunal in the Sejm.

Maciej Berek took the oath in the Sejm as a judge of the Constitutional Tribunal. The ceremony took place after the publication of the opinion of the Venice Commission allowing the taking of the oath without the presence of the president.

Former deputy minister of agriculture Michał Kołodziejczak was suspended as a member of the KO club after accusations of violent behavior and inciting employees to use a substance presented as cocaine. The Ministry of Agriculture is carrying out verification activities, and the prosecutor's office has initiated proceedings both in connection with the accusations against him and the notification he submitted to the Internal Security Agency.

Maciej Berk will take the judicial oath in the Sejm after the decision made late yesterday evening as a result of the opinion of the Venice Commission allowing the ceremony without the president. The event will not take place in the Speaker's office or the Column Hall, but in another place in the Sejm. Representatives of the legal world, not politicians, were invited.

The Venice Commission recommended that the president immediately take oaths from Constitutional Tribunal judges. The Presidential Palace rejected the opinion, considering it non-binding and pointing to the ongoing competence dispute before the Constitutional Tribunal.

The Hungarian parliament has repealed controversial regulations banning content relating to homosexuality and gender identity to minors. 139 MPs voted for the repeal and 51 were against.