
AI-generated summary
Jezioro Williston jest największym sztucznym jeziorem w Kolumbii Brytyjskiej, utworzonym przez zaporę W.A.C. Bennett. Pływające wyspy torfowe są znanym zjawiskiem na zbiornikach retencyjnych, powstającym gdy wysoki poziom wody erozuje brzegi.
Informacje o pływającej wyspie jako pierwsi przekazali motorowodniacy i żeglarze korzystający ze zbiornika Williston - największego sztucznego jeziora w Kolumbii Brytyjskiej. Przedstawiciele koncernu energetycznego B.C. Hydro początkowo traktowali te doniesienia z rezerwą, przypuszczając, że krążące w sieci nagrania mogą być efektem generowania obrazu przez sztuczną inteligencję.
Obecność obiektu potwierdziła jednak analiza zdjęć satelitarnych z drugiej połowy lipca. Wyspa, znajdująca się około 100 kilometrów na zachód od zapory W.A.C. Bennett, miała około 70 metrów szerokości i 140 metrów długości (łączna powierzchnia sięgała niemal 9800 metrów kwadratowych). Na dryfującym płacie ziemi i nagromadzonym przez lata drewnie rosły rozwinięte krzewy oraz drzewa.
Na początku sierpnia obiekt przestał być widoczny na aktualizowanych ujęciach satelitarnych. Zdaniem ekspertów wyspa najprawdopodobniej nie zatonęła, lecz przemieściła się w stronę bardziej osłoniętego brzegu lub uległa częściowemu rozproszeniu.
Wysoki poziom wody przemieścił brzegi
Główną przyczyną powstania formacji był rekordowo wysoki poziom wody w zbiorniku - najwyższy od 14 lat. Obfite opady deszczu i topnienie śniegu zmusiły zarządców zapory do otwarcia zrzutów przelewowych.
Podnosząca się woda zalała obszary przybrzeżne, co doprowadziło do oderwania się od podłoża zwartego płata torfu, ściółki i splątanych pni drzew, na których zdążyła już wyrosnąć roślinność. Silny wiatr i prądy zepchnęły tak powstałą strukturę na otwartą przestrzeń jeziora.
Zjawisko znane, lecz stwarzające zagrożenie
Pływające wyspy występują sporadycznie na dużych zbiornikach retencyjnych na całym świecie. Podobne obiekty obserwuje się m.in. na jeziorze Chippewa w stanie Wisconsin (USA), gdzie olbrzymie płaty torfowisk są regularnie odpychane przez łodzie, by nie uszkodziły lokalnych mostów.
Choć zjawisko na jeziorze Williston nie wpływa bezpośrednio na pracę elektrowni wodnej, służby apelują do użytkowników łodzi o zachowanie ostrożności. Dryfujące konary i fragmenty lądu mogą stanowić poważne zagrożenie dla jednostek pływających, szczególnie przy gorszej widoczności i wzburzonej wodzie.

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia I stopnia przed burzami i upałami dla 10 województw. Burzom towarzyszyć będą silne opady deszczu, wiatr do 85 km/h oraz możliwy grad.

W szczytowym momencie burzy bez dostaw energii pozostawało 250 tysięcy odbiorców, a do niedzielnego poranka liczba ta spadła do około 20 tysięcy. Szczególnie dotknięte zostały okręgi szkolne San Antonio ISD oraz Southwest ISD. Miasto uruchomiło sześć punktów wsparcia, zapewniając schronienie, bezpłatny transport i dystrybucję ciepłych posiłków.

Japońska Agencja Meteorologiczna wydała najwyższy alert pogodowy dla miast Fukua, Ono i Katsuyama z powodu rekordowych opadów deszczu. Zalania, lawiny błotne i zablokowane drogi wymusiły ewakuację mieszkańców, a jedna osoba została ranna.

W wielu polskich miastach uliczne kosze na śmieci pękają w szwach z powodu wrzucania do nich domowych odpadów, ubrań i tekstyliów, które zgodnie z przepisami od stycznia 2025 roku nie mogą trafiać do kontenerów na odpady zmieszane. Eksperci przypominają, że kosze uliczne służą wyłącznie do drobnych odpadów powstałych podczas pobytu poza domem, takich jak papierki po przekąskach czy psie odchody, a niewłaściwe segregowanie prowadzi do przepełnienia pojemników, zanieczyszczenia ulic i problemów estetycznych i środowiskowych.

Na Półwyspie Apenińskim odnotowano najgorętszy dzień tegorocznego lata, z temperaturą 45,8°C w Jerzu na Sardynii. Ministerstwo zdrowia ogłosiło czerwony alarm w dziewięciu miastach, w tym Rzymie, Bari, Mesynie, Palermo, Katanii i Cagliari. Na południu utrzymują się tropikalne noce, podczas gdy na północy, w Lombardii, przeszły gwałtowne ulewy i gradobicia.

Nepalska policja potwierdziła śmierć 475 osób w wyniku lawiny błotnej wywołanej zapadnięciem się lodowca. Trwają poszukiwania 910 zaginionych. Sytuację komplikuje ryzyko przerwania tamy w Tybecie, co zagraża kolejnymi powodziami w regionie.