
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o przechwyceniu rosyjskiej maszyny rozpoznawczej, która nie posiadała włączonych urządzeń identyfikacyjnych.
AI-generated summary
Rosyjskie samoloty regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami, co uniemożliwia ich identyfikację. Praktyka ta służy testowaniu systemów obrony powietrznej państw NATO.
Szef MON poinformował we wpisie na platformie X, że doszło do kolejnego incydentu nad Bałtykiem z udziałem rosyjskiego samolotu rozpoznawczego IŁ-20.
„40 km na północ od Ustki nasze myśliwce przechwyciły rosyjski samolot, który nie miał włączonych urządzeń identyfikacyjnych i stwarzał zagrożenie dla lotnictwa cywilnego” – napisał Władysław Kosiniak-Kamysz.
Nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Drugi taki przypadek w tym tygodniu
To już drugi taki przypadek w tym tygodniu. W poniedziałek przed południem, 30 km na północ od Łeby, polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy IŁ-20. Nie doszło do naruszenia naszej przestrzeni nad Bałtykiem. Na początku sierpnia polskie myśliwce dwa dni z rzędu przechwytywały rosyjskiego Iła-20.
Rosjanie regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transporderami
Rosyjskie samoloty zwiadowcze - a ostatnio również bojowe - regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu, co uniemożliwia ich zdalną identyfikację i utrudnia pracę organom kontroli ruchu lotniczego.
Eksperci wskazują, że loty na Bałtykiem bez planów lotu i włączonych transponderów w ostatnich latach stały się standardową praktyką Rosjan. Latając w ten sposób w pobliżu granicy państw NATO, testują m.in. ich reakcję czy systemy obrony powietrznej. Takie loty Rosjan mogą też powodować zakłócenia w cywilnym ruchu lotniczym w regionie.

Siły zbrojne Kuwejtu potwierdziły wrogie ataki rakietowe i dronowe wynikające z napaści irańskiej. Iran oświadczył, że uderzenia są odpowiedzią na działania USA przeciwko narodowi irańskiemu.

Duńskie służby kontrwywiadu wykryły plany rosyjskich działań sabotażowych wymierzonych w duńskie firmy zbrojeniowe, mające na celu powstrzymanie dostaw na potrzeby ukraińskiej obronności oraz zastraszenie Danii, aby przestała wspierać Ukrainę i rozbudowywać własny potencjał obronny; wśród możliwych metod wymieniono podpalenia oraz werbowanie zwykłych Duńczyków do wykonywania zdjęć lub nagrań obiektów wykorzystywanych później do planowania sabotażu.

W środę po południu wojskowy samolot Gulfstream C-37A, którym podróżował sekretarz bezpieczeństwa krajowego Markwayne Mullin i inni urzędnicy, stracił prawy silnik podczas lotu z Georgii do Waszyngtonu. Pilot ogłosił sytuację awaryjną, ale dzięki profesjonalizmie załogi maszyna bezpiecznie wylądowała na lotnisku im. Ronalda Reagana. Nikt nie odniósł obrażeń. Incydent ponownie wywołał debatę o stanie starzejącej się floty samolotów rządowych USA i planach zakupu dwóch nowych Gulfstreamów G700 za 200 milionów dolarów.

W rozmowie w RMF FM Paweł Zalewski i Marcin Przydacz omawiają amerykańską obecność wojskową w Polsce, brak aktywności MON w negocjacjach z USA oraz polski udział w programie DCA jako element drogi do nuklearnego współdzielenia w NATO. Poruszono także kwestie stabilności koalicji rządzącej i przyszłości Polski 2050.

Ukraińskie służby prowadzą śledztwo w sprawie planowanego zamachu. Według nieoficjalnych doniesień celem operacji FSB miał być Stepan Kapłunow, zastępca dowódcy Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego, który niedawno zaginął.

Niemcy przeprowadziły udany test izraelskiego pocisku balistycznego LORA o zasięgu 500 km. Operacja odbyła się na tle oskarżeń wobec Rosji o próbę ataku dronowego na lotnisku w Lipsku, czemu Moskwa stanowczo zaprzecza.